Obejrzyj bezpłatny webinar i dowiedz się, jak wyjść poza statyczne raporty systemu ERP, zautomatyzować analitykę z Qlik Sense i zyskać pełną kontrolę nad wynikami firmy w czasie rzeczywistym.
Zastąp rozproszone arkusze kalkulacyjne automatyzacją Business Intelligence. Zyskaj pełen komfort zarządzania organizacją i optymalizacji wyników finansowych.
Jak wykryć ukryte mechanizmy obniżające zysk (struktura rabatowa, koszty logistyczne, małe dostawy), których nie widać w uśrednionych raportach z systemu ERP.
Jak uwolnić zespół od odtwórczej pracy nad ręcznym łączeniem arkuszy kalkulacyjnych, eliminując ryzyko błędów ludzkich i skracając czas przygotowania analiz.
Jak dzięki architekturze Qlik Sense zintegrować dane ze sprzedaży, produkcji, magazynu oraz finansów w jeden, spójny i niezaprzeczalny system raportowy.
Jak wdrożyć system wczesnego ostrzegania o anomaliach rynkowych i operacyjnych, aby podejmować decyzje natychmiast, a nie na koniec miesiąca.
To codzienne wyzwania wielu menedżerów, dyrektorów finansowych i właścicieli firm. System ERP realizuje cele, do których został zaprojektowany – rejestruje transakcje i generuje standardowe raporty. Jednak sam ERP nie wskaże ukrytych korelacji, które decydują o realnych zyskach organizacji, ani nie odpowie na niestandardowe pytania biznesowe. Próby budowania zaawansowanych modeli analitycznych bezpośrednio w systemie transakcyjnym są zazwyczaj nieefektywne i generują wysokie koszty.
Wypełnij formularz obok i odbierz natychmiastowy, bezpłatny dostęp do webinaru.
[Tomasz Samagalski]: Witam Was serdecznie. Moim gościem będzie to osoba która niedawno zasiliła szeregi Data Wizards Głównym powodem dla którego pomyśleliśmy, że warto nam rozpocząć współpracę z Rafałem, jest fakt jego dużego doświadczenia w tych obszarach które nie są oczywiste dla mojego zespołu handlowego. Rafał przez wiele, wiele lat zdobywał doświadczenie w świecie ERP i też tak dzisiaj trochę będziemy próbowali o tym porozmawiać o przecięciu tych światów, o bolączkach jednego i drugiego świata.
Ale zanim przejdziemy do takiego, bym powiedział, mięsa naszego podcastu Rafał, jak byś mógł w żołnierskich słowach opowiedzieć chwilę o sobie, tak żeby osoby, które będą później miały możliwość odsłuchania naszego podcastu, wiedziały dlaczego warto słuchać Twojej opinii, skąd ten pomysł, że uważamy, że Twoje podejście i poglądy wypracowane poprzez doświadczenie są takie, że powinny w jakiś sposób wpłynąć na ich decyzje.
[Rafał Bruzda]: Witam serdecznie, Rafał Bruzda. Od ponad dwóch dekad pracuję z systemami ERP i to powiedzmy sobie w średnich, dużych firmach różnych branż Miałem okazję pracować z rozwiązaniami takimi jak IPS, Microsoft, Winfor, Comac WPSC, Abas czy Rambase czy jeszcze kilka innych. Widziałem wiele projektów które kończyły się sukcesem ale też takie, gdzie system był wdrożony poprawnie, a mimo to zarząd nie miał pewnej kontroli nad rentownością nad ryzykiem.
Widziałem bardzo różne modele zarządzania i bardzo różne wyzwania od problemów z rentownością, skalowanie produkcji, dzięki temu, że problem rzadko leży w samym systemie. Zwykle chodzi o to, jak wykorzystać dane do podejmowania właściwych decyzji i o tym właśnie dzisiaj będziemy z Tomkiem próbowali więcej opowiedzieć.
[Tomasz Samagalski]: Dokładnie jakby w jakichś takich naszych rozmowach wewnętrznych kiedy rozmawiałem z Rafałem, to trochę sięgaliśmy do moich korzeni bo ja też początkowo… Jeżeli chodzi o technologię to zaczynałem od świata ERP. No i gdzieś sobie wspólnie zdaliśmy sprawę że ten świat ERP jest często nasycany informacją o możliwości posiadania kompletnego narzędzia od początku do końca zbudowanego przez jednego wendora, który byłby taki kompletny, ale z naszego doświadczenia też życiowo wynikało, że to nie jest do końca prawda.
I ten nasz dzisiejszy pomysł na podcast jest troszeczkę taką po prostu rozmową o bolączkach świata ERP, o potrzebach świata ERP. No i oczywiście na końcu dnia też nie chcemy Was zostawić bez rozwiązania na te bolączki i na potrzeby świata ERP. Więc Rafał jakbyś tak jakoś tak chronologicznie spróbował od kilku przykładów albo bolączek, jak według Ciebie w tym świecie ERP wygląda dzisiaj rzeczywistość?
No bo na tę chwilę na pewno masz dużo większe doświadczenie niż ja. Ja pewnie 20, no może nie całe 20, ale ładnych parę lat temu skończyłem współpracę z ERP-ami w postaci ich sprzedawania, bo oczywiście codziennie mam z nimi do czynienia w trakcie normalnych projektów, a Ty jakby na bieżąco w tym świecie, więc też pewnie szereg innych transformacji po drodze przeżywałeś no ale z tego, co rozmawialiśmy te problemy jakoś strasznie się nie zmieniły.
[Rafał Bruzda]: Jasne. Ja chciałbym teraz może nawiązać trochę do naszego tytułu naszego webinaru i naszego spotkania i zacząć z tym głównym takim motto, które nam będzie przyświecało, czyli… Czyli masz ERP, masz raporty a mimo to tak naprawdę nie wiesz, co się do końca dzieje w Twojej firmie. I tutaj chciałbym zacząć od prostej obserwacji, bo ja rozmawiam z wieloma firmami gdzie sytuacja wygląda mniej więcej tak.
System RPS, system działa, dane są w systemie, raporty także są. Natomiast na spotkaniach zarządu czasami pojawiają się pytania i takie konkluzje. My tak naprawdę do końca nie wiemy co się tam dzieje w szczegółach w naszej firmie. I to jest taki ciekawy moment, bo to nie jest wina samego ERP. On robi dokładnie to, do czego został zaprojektowany.
Tak naprawdę on gromadzi dane, on rejestruje transakcje, on pokazuje liczby w tabelkach. Dokładnie tak ma działać, natomiast problem zaczyna się gdzie indziej. ERP nie odpowiada na najważniejsze w zasadzie pytania te pytania których nikt jeszcze im nie zadał. Chciałbym tutaj wspomnieć i pokazać pięć takich przykładów które bardzo często widzimy w firmach.
Przykład pierwszy, o jakim chciałem teraz powiedzieć, to my nie zawsze wiemy dokładnie, gdzie w rzeczywistości powstaje marża. Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Firma działa, produkcja pracuje, sprzedaż sprzedaje, faktury wychodzą. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda dobrze, a potem przychodzi koniec miesiąca i ktoś w finansach mówi, coś nam się nie zgadza z marżą.
Bo ERP pokaże nam obrót, pokaże koszty średnią marżę i liczby zasadniczo są poprawne, ale często nie widać mechanizmu który te marże niszczy, który wpływa na te marże. Nie widzimy tego tak po prostu. I oto przykład. Sprzedaż nam rośnie jednocześnie na przykład rosną rabaty, na przykład rosną jakieś koszty transportu, zdarzają się małe dostawy, małe przesyłki i jaki jest efekt?
Że część naszych zamówień jest po prostu nierentowna, a w KPI wychodzi wszystko ok. No i wtedy pojawia się kilka pytań. Czy wiesz na czym dokładnie zarabiasz? Czy marża ucieka nam na materiale, na czasie ludzi, na przestojach, na poprawkach, na rabatach czy na jakichś kosztach dodatkowych? Usług transportowych.
No i czy wiesz tak naprawdę, który klient naprawdę zarabia dla Twojej firmy, które zamówienia są najmniej rentowne, gdzie dokładnie powstaje u Ciebie spadek tej marży. Konkurs jest taki, że z naszych obserwacji większość firm wie ile zarabia, ale wiele z nich albo dużo mniej wie dlaczego zarobiła tyle, ile zarobiła.
[Tomasz Samagalski]: Tak, to co teraz dotykasz jest takim dobrym przykładem ja tylko dotknę taką anegdotę. Kiedyś rozmawiałem z pewną drukarnią. I zostałem poproszony o analizę produkcji, której były produkowane, najprościej mówiąc jakieś tam oprócz książek jeszcze jakieś materiały reklamowe, ale nieważne. I to co mówisz firma miała uśredniony koszt produkcji egzemplarza bez względu na ilość stron.
To możesz sobie wyobrazić, że książka, która ma 50 stron według wyliczania kosztów produkcji waży i kosztuje tyle samo, co książka która ma 600 stron. Jest to jakiś wzór ratunkowy, ale może się okazać że sprzedając te książki które mają 50 stron, wydawałoby się, że powinieneś mieć lepszą marżę, jeżeli sprzedajesz w tej samej cenie, albo inaczej przynajmniej powinieneś liczyć koszty produkcji.
A tutaj ten uśredniony koszt per sztuka to było coś, co zdecydowanie uniemożliwiało im precyzyjne określenie Bo o tym czy zarobili na projekcie czy nie, dowiadywali się na samym końcu.
[Rafał Bruzda]: Mam kolejny taki drugi przykład, o którym chciałem tu wspomnieć. Taki przykład, w chciałbym pokazać, że sam wdrożony ERP nie daje pełnego obrazu, a mianowicie ukryte nieprawidłowości.
Niektóre rzeczy zaczynają się psuć dużo wcześniej niż to widać w raportach. Wiele problemów w firmach tak de facto jest niewidocznych. Na raportach wygląda wszystko dobrze, KPI-e są w normie a w rzeczywistości tak naprawdę coś zaczyna się zmieniać. Dla przykładu spada nam wydajność, rośnie liczba poprawek, terminy zaczynają się rozjeżdżać, ERP pokazuje dane, ale często nie pokazuje zależności między tymi rzeczami.
I wyobraźmy sobie prosty przykład, pokazuje nam, że 95% dostaw jest w terminie, brzmi okej. Natomiast jedna konkretna część od jednego dostawcy zaczyna się regularnie spóźniać i kiedy jej brakuje, tak de facto stoi cała linia produkcyjna. Na raporcie wszystko wygląda dobrze, na hali produkcyjnej widać zupełnie inną rzeczywistość.
I pojawia się pytanie, czy zobaczylibyśmy ten sygnał wcześniej, czy widzicie które produkty generują najwięcej poprawek, czy da się zobaczyć gdzie naprawdę spada wydajność oraz które zmiany w procesie zaczynają wpływać na terminowość. Czy te sygnały są widoczne od razu? Czy dopiero wtedy, gdy problem jest już duży?
[Tomasz Samagalski]: Ale to co sugerujesz, że w tym miejscu największym problemem jest… Czas w którym dostajesz te informacje?
[Rafał Bruzda]: Czas jest niezwykle istotny do podejmowania decyzji, ponieważ systemy ERP z reguły nam dają sytuację która miała miejsce. Nie daje nam informacji o tym, że pewne czynniki, które mogą na to mieć wpływ, zachowują się już nieprawidłowo.
Pewne wskaźniki o tym, że marża spadła dowiadujemy się jak ona spadnie. A o tym, że może spaść, już mogą nam powiedzieć pewne parametry, które się dzieją w firmie których nie dostrzegamy, bo o nie nie pytamy bo nie zwracamy uwagi.
[Tomasz Samagalski]: Najtrudniej zadać pytanie o coś, co się nie wydarzyło nie?
[Rafał Bruzda]: Albo o to, czego tak naprawdę nie wiemy. Czyli nie wiemy jakie pytanie możemy zadać jakie pytanie powinniśmy zadać bo nie wiemy że je powinniśmy zadać bo nie wiemy tych rzeczy. Pytamy zwykle o nie te rzeczy, które trzeba, albo nie zadajemy tych ważnych pytań, bo nie wiemy że je trzeba zadać.
[Tomasz Samagalski]: Tak, ale dotykasz rzeczywiście, to pewnie w drugiej części będziemy też o tym głębiej mówić, ale dotykasz tutaj takiej podstawowej rzeczy, że ERP z reguły prezentuje to, co wymyślił ktoś w trakcie wdrożenia, że będzie mu potrzebne nie?
[Rafał Bruzda]: Tak, tak zwany standardowy zestaw raportu.
[Tomasz Samagalski]: Tak, a jeżeli potrzeba nowych to to jest znowu otwarcie nowego projektu, to jest walczenie o nowy budżet i jakby ta iteracja często jest po prostu przesunięta w inne miejsce, tak?
Że ten raport jest osiągany w inny sposób, najczęściej ręcznie.
[Rafał Bruzda]: Okej kolejny taki przykład, który chciałbym pokazać dlaczego i kiedy sam ERP nie daje pełnego obrazu, to jest Excel jako system wczesnego ostrzegania. W wielu firmach jest taka sytuacja, że… Że mamy tego Excela tak? On działa, ludzie zaczynają eksportować dane, budować własne zestawienia, pomimo iż mają system RP, prawda?
Dlaczego? No bo ludzie chcą zrozumieć kontekst danych. Pojawiają się wtedy piwoty, własne raporty, arkusze do kontroli i powstaje Excel. Excel, który mówi użytkownikowi, tutaj jest prawda. Ktoś w Excelu zauważa, że coś zaczyna się rozjeżdżać ale pojawia się pytanie, ile takich Exceli istnieje w firmie?
Produkcja pracuje na swoim obrazie danych, sprzedaż na swoim, finanse widzą dokładnie to samo co operacja? No niekoniecznie. Czy wszyscy podejmują decyzje na podstawie tych samych liczb? Czy może każdy ma swój arkusz prawdy?
[Tomasz Samagalski]: No dobra, to co, skończyliśmy w temacie który mówi o tym, że ten Excel to jednak poza tą swoją taką dobrą stroną w postaci elastyczności, w postaci takiego szybkiego workaroundu na jakieś potrzeby, no jednak jest też szerokim zagrożeniem i powodem dla którego wiele rzeczy w firmie może nie działać tak jak trzeba.
[Rafał Bruzda]: No tak, no przede wszystkim już trochę, umówmy się, no trochę kuriozalnym jest, że posiadając czasami bardzo wyrafinowane narzędzia informatyczne, systemy LPS wysokiej półki, ludzie czasami rzeczywiście muszą użyć zewnętrznych narzędzi, do których eksportują dane i robią coś z boku, no bo to jest powszechne niemalże w niektórych firmach.
Owszem raporty można zastosowywać, ale często jest sytuacja taka, że rzeczywiście ludzie tego Excela… W dalszym ciągu jednak używają.
[Tomasz Samagalski]: No, wiesz nie, ja Ci powiem inaczej. Ja powiem Ci, że chyba nie znam firmy, która by nie używała Excela tylko pewnie poziom istotności w wielu firmach jest różny. Wiesz tu się kłania wszystko.
Od security, od nietrzymania standardów danych, od, nie wiem, od jakichś tam dziesiątek wersji, według których ktoś się do czegoś odwołuje. Wiesz, brak kontroli w ogóle, potem te Excele latają między tymi firmami. Ja się od zawsze posługuję tym samym argumentem że to jest coś, jak wchodzimy do firm, no i mogę śmiało powiedzieć, że na dziesięć sześć ma, tak?
Mówiąc jak wygląda u nich raportowanie, jeżeli mówią, że raportowanie się u nich kończy w Excelu, no to każdy z nich ma sytuację w której siada czterech dyrektorów przy stole, każdy ma dobry wynik tylko każdy ma inny. To jest taka typowa cecha tej swobody którą daje Excel, no i to jest też koszt który w tym momencie trzeba ponieść.
[Rafał Bruzda]: Przez to mamy kilka bytów. Każdy widzi trochę inną rzeczywistość, to o tym za chwilkę. Kolejny taki przykład, na którym chciałbym teraz tutaj oprzeć swoje rozważania i opowiadać trochę o tych bólach, które tyczą się właśnie użytkowników systemów ERP, to jest to, że właśnie to, o czym już żeśmy troszeczkę zaczęli mówić, czyli każdy dział widzi trochę inną wersję prawdy, bo jest taka sytuacja, każdy dział tak naprawdę patrzy na dane ze swojej perspektywy, bo sprzedaż mówi, że sprzedaż idzie dobrze, bo jest okej produkcja mówi, że nie nadążamy z realizacją zamówień, magazyn mówi, że brakuje materiału finanse mówią, że wynik się nie zgadza z planem i w zasadzie każdy ma rację.
Każdy patrzy na inny fragment danych. Raporty są poprawne, system działa, a jakoś nie widać całości mechanizmu. To też jest istotne i to chyba jest też często spotykane w firmach w taką sytuację. I kolejnym ostatnim przykładem jaki chciałem powiedzieć, to to, że informacja dociera do zarządu dopiero po czasie.
Troszeczkę o tym wcześniej już mówiliśmy. Czyli widzimy to bardzo często. Informacje w firmie przychodzą przez kilka etapów. Działy raportują, dane trafiają do systemu powstają raporty, ktoś je analizuje i dopiero potem informacja trafia do decydentów. A w tym czasie zamówienia już są spóźnione, produkcja zmienia plan, klient zaczyna się niecierpliwić.
No i to chyba tak myślę, że to może brzmieć znajomą dla niektórych. I pojawia się ważne pytanie. Czy można było zobaczyć ten sygnał wcześniej? Odpowiedź jest, że tak. Dane już były w systemie, prawda? Tylko nikt nie wiedział ich w odpowiednim kontekście. To był problem. I teraz podsumowując to, o czym mówiłem przez te kilka minut ostatnich.
Dlaczego to w wielu firmach tak wygląda? Mamy ERP, mamy dane, mamy raporty a mimo to bardzo często nie widzimy dokładnie, gdzie powstaje marsza. Nie dostrzegamy wcześniej zmian w procesach. Nie reagujemy na to. Pracujemy na Excelach. Fajne narzędzie, ale czy koniecznie Koniecznie musimy tego używać. Każdy patrzy w zasadzie na inne dane.
Każdy dział korzysta trochę z innego bytu. A pełny obraz sytuacji pojawia się dopiero po czasie. Jeszcze raz, żeby to wybrzmiało, to nie jest wina ERP. ERP robi dokładnie to, do czego zostało zaprojektowane. Zbiera dane, rejestruje, przetwarza, produkuje raporty. Natomiast w praktyce biznesowej coraz częściej potrzebujemy czegoś jeszcze.
Nie tylko danych ale zrozumienia tego, co naprawdę dzieje się w firmie.
[Tomasz Samagalski]: No dobra ale jak patrzę to od takiej strony biznesowej. Bo to, o czym ty mówisz oczywiście przeżyłem wiele razy na dziesiątkach projektów. Nie wiem, poniedziałek wtorek czwartek piątek zbierane dane. Poniedziałek wtorek przygotowywany raport, na środę dla zarządu.
I to jest informacja w firmie co się działo w zeszłym tygodniu w firmie. I firmy żyją w takim trybie, to jest jedna rzecz. Ale z drugiej strony, stawiając się trochę w tej pozycji takiego klienta, no ci dostawcy… Systemów ERP z reguły przekonują klienta że mają wystarczające dobre raportowanie, ewentualnie że ja już słyszałem że ktoś mówi no ja mam BIA od tego producenta więc jakby klient też trochę jest w takiej niekomfortowej sytuacji, no bo zaproponowanie komuś budowania raportu w systemie ERP, no to jest trochę tak jakby komuś proponować, żeby dużą osiemnastokołową ciężarówką jeździł na Uberze.
No w sumie przewiezie kogoś jak gdzieś się zatrzyma, ale zdecydowanie to nie jest najlepsze narzędzie do przewożenia ludzi po mieście. I tak samo tutaj, no ERP może mieć te raporty ERP może w jakiś sposób odpowiadać, ale to zdecydowanie jest przede wszystkim czasochłonne, kosztochłonne i na pewno nie będzie takie jak dedykowane narzędzia do analityki.
[Rafał Bruzda]: Przede wszystkim służy, został zaprojektowany i został stworzony do nieco innych celów. ERP daje nam mnóstwo informacji mnóstwo danych mnóstwo informacji niekoniecznie jest to wiedza do podejmowania decyzji zarządczych, czyli nie jest to system wspomagania decyzji, czyli ERP nie skupia się na takich wrażliwych aspektach jak chociażby zależności pomiędzy różnego typu danymi i dostrzeganie tych zależności w odpowiednim sposób i w odpowiednim czasie.
I to jest kłopot, którego on nie robi, wskutek czego my tak de facto nie widzimy pewnych niuansów, na które moglibyśmy reagować dużo, dużo wcześniej ratując sporo wyników
[Tomasz Samagalski]: No, też trzeba pamiętać o tym, że w ERP-ie nie zawsze są wszystkie dane.
[Rafał Bruzda]: No to jest inna rzecz, oczywiście tak, ale ja założyłem że są.
Okej
[Tomasz Samagalski]: no to mówimy o takim idealnym wdrożeniu, w którym udało się zbudować taki, bym powiedział, idealistyczny projekt, gdzie klient od początku procesu do końca przeprowadził to przez jedno narzędzie. Pełna zgoda, ale ten efekt takiego jednego źródła prawdy to jest coś co na wiele sposobów można osiągnąć.
W narzędziach dedykowanych a dużo trudniej osiągnąć to jednak w systemie ERP. Chociażby z tego względu, że to jak powiedziałeś, obaj uśmiechnęliśmy się pod nosem że wszystko jest w ERP-ie, ale rzeczywistość jest taka, że obojętnie do której firmy byśmy weszli, to zasadniczo ktoś ma jeszcze jakieś inne.
Teraz jeszcze szereg narzędzi SAS-owych, które są w chmurze i tych danych w jakiś sposób nie są one bezpośrednio wprowadzane do bazy ERP-a, to z automatu wymusza pewnego rodzaju działania rozwiązań trzecich. To jakby omówiliśmy te kilka bolączek na dzień dobry. Myślę, że można by było tych bolączek zawsze wymieniać więcej, ale to chyba nie o to chodzi.
Pomysłem na te rozmowy jest danie jakiegoś remedium na te problemy danie temu użytkownikowi końcowemu rozwiązania, które finał finałów po naszym webinarze, jeżeli osoba która do tej pory pracuje na ERP w jakimś niewystarczającym dla niego stopniu zapewniającym mu komfort podejmowania decyzji, będzie w jakiś sposób w stanie sobie transpondować na swoją rzeczywistość.
I jak ty na to w tym momencie patrzysz Jako ktoś kto trochę tych ERP-ów w życiu sprzedał, dostarczył rozwiązania a dzisiaj jesteś po tej stronie, która jednak ma zamiar uzupełnić tę lukę.
[Rafał Bruzda]: Tak, doszedłem do wniosku takiego, że w jakimś zakresie… Rozwiązania ERP na rynku polskim osiągnęły pewien swój pułap jeśli chodzi o nasycenie.
Klienci są zadowoleni z tych rozwiązań, pracują na nich, wymieniają, aprejdują, podnoszą wersję. Natomiast tak de facto każda nowa wersja nie daje tego czegoś czym można byłoby wzbogacić ten nasz mechanizm wspierania naszych decyzji biznesowych. Bo ERP to odpowiedzi na pytania zamknięte, brak kontekstu i zależności.
KPI to nie jest wiedza, to są tylko informacje które system po przyjęciu pewnych założeń daje nam informację zwrotną, czy KPI jest osiągnięty, czy też nie. Ale to nie wystarcza do tego, żeby w sposób optymalny lepiej jeszcze podejmować decyzje biznesowe
[Tomasz Samagalski]: Bez dwóch zdań tym takim parametrem, w którym my możemy pomóc użytkownikowi końcowemu to jest na pewno czas.
To jest coś, co jesteśmy w stanie wręcz ad hocowo dać to jako podstawową naszą funkcjonalność, czyli dostęp do informacji praktycznie online. Co w przypadku systemów ERP jest dosyć trudne. Nierzadko wyobrażamy sobie fakt przeprowadzenia analityki w firmie poprzez tylko ten końcowy efekt. Ktoś mówi na dzień dobry, no mam raport taki i taki, niech to będzie nawet raport odpadu.
No i teraz na dzień dobry, jeżeli ktoś nie jest zaawansowany jakoś technicznie. To nie widzi tego całego procesu zbierania danych. I teraz, co jest niesamowitą przewagą nowoczesnych rozwiązań, chociażby takich właśnie, o którym zazwyczaj wspominamy, czyli Qlik Sense, to jest automatyzacja zbierania tych danych do jednego miejsca tak zwanego jednego miejsca prawdy, a ściąga to z tego użytkownika końcowego lub poszczególnych elementów procesu, bo to nie jest zawsze, wręcz nigdy nie jest tak, ten użytkownik końcowy w przypadku systemu VRP jest odpowiedzialny za zbieranie tych danych, ale ściąga to z użytkownika końcowego odpowiedzialność trochę za jakość tych danych, bo to, z czym się będziemy na pewno borykać przy takim standardowym procesie no jeżeli…
Z jednego miejsca pobiorę dane, z drugiego miejsca pobiorę dane, mam to raz w Excelu, tu mam dostęp do jeszcze jakiegoś zrzutu no bo ktoś przygotował nam widoki i jestem łewskim użytkownikiem, więc sobie to bez problemu łączę i tworzę z tego jakiś taki finalny raport, to w tym całym procesie nie dość, że mamy codziennie powtarzalną utratę czasu, no bo ten proces jest powtarzalny i trzeba go robić praktycznie ręcznie, po drugie jest szereg miejsc, w których te elementy się mogą, nieładnie mówiąc wysypać popełniamy ludzki błąd i to jest kolejnym elementem który jest absolutnie nie do zaakceptowania z mojej perspektywy w firmach.
Absolutnie będę zawsze powtarzał że to, co możemy zrobić automatycznie. A inni robią ręcznie, to jest na dzień dobry nasza ogromna przewaga nad konkurencją. I teraz zamykając taką ogromną pętlę, jakbyśmy mieli odnieść to do tego jak to wygląda w systemach ERP często, czyli ta integracja ręczna. Ja mam klientów którzy się chwalili, że na koniec miesiąca dział kontrolingu na przykład integruje, nie wiem, 600, 800 Exceli, co jest szokujące z naszej perspektywy.
A teraz sobie można wyobrazić, że tamte kilkanaście osób, które integrują te wszystkie Exceli i przygotowują te raporty, ma teraz czas na analizę tych raportów a nie na ich przygotowanie. To obrócenie perspektywy, którą jesteśmy w stanie dać klientowi, to jest taka perspektywa, ja to zazwyczaj nazywam w procesie sprzedaży perspektywa wychodzenia do domu o normalnej godzinie, że ci specjaliści, którzy mają ogromną wiedzę na temat procesów biznesu.
Nagle nie muszą wykonywać tej takiej żmudnej, odtwórczej pracy typu Ctrl-C, Ctrl-V, sprawdź jakie są jacyś jeszcze już mega połapani a ja widziałem już ludzi w firmach którzy mają 11 palców do Excela, VB opanowane, formuły, wszystko po kolei i te Excele naprawdę potrafią wyglądać imponująco jak Burj Khalifa, ale na końcu dnia to jest za każdym razem ręczna praca, która jest obarczona bardzo dużym ludzkim błędem i jest wykonywana za każdym razem.
To, co my dzisiaj jesteśmy w stanie bezproblemowo klientowi dać to jest automatyzacja tego procesu czyli jeżeli go raz ustawimy, to klient ma permanentnie praktycznie w dowolnym przedziale czasowym, bo jeżeli sobie zażyczymy te interwały odświeżania danych mogą być, nie wiem, co parę minut, co godzinę, to zasadniczo raz na dobę do większości biznesu wystarcza, ale to od nas zależy, w jakim interwale będzie to odświeżane, to dajemy komfort podejmowania decyzji na podstawie danych rzeczywiste Rafał, próbując zrobić taką klamrę na tę część, którą już mieliśmy okazję chwilę przedyskutować, wspominałeś o tych bolączkach jak to wygląda w tym świecie EERP i bardzo słusznie zauważasz.
To nie jest wada, to jest cecha, tak? No po prostu ERP-y takie są, bo one nie są do tego żeby wyglądało to w nich inaczej, ale można sobie wyobrazić, że gdybyśmy próbowali rozłożyć na czynniki pierwsze te kilka bóli, które wymieniłeś, to my obecnie mamy na tyle komfortową sytuację, że jesteśmy w stanie praktycznie zaadresować każdy z tych bóli klienta i w moim odczuciu zajmuję się tym 18 lat, no to jest jak najbardziej standardowy projekt wdrożenia ERP System udał analizę danych jak on powinien wyglądać.
Już ten sam fakt… Jakby tam dotykałeś kilku elementów, jakbym jakiś pominął, to proszę Cię, dopowiedz mi od razu i się pozwolę do niego ustosunkować. Ale pierwszym elementem który zasadniczo wskazywałeś, to jest po prostu pokazanie informacji bez wyjaśnienia korelacji, bez wyjaśnienia przyczyny i skutku, bez odniesienia się do tego, jak wygląda proces.
Po prostu jest to czysta informacja, ale to, że jakiejś części brakuje, występuje częściej ale wiemy że w naszej recepturze produktu ta część występuje bardzo często, to już możemy sobie odpowiednią predykcją zasugerować informację dla kierownika produkcji, że to nam na ten moment wysadza 5% produkcji, ale z tego, jak mamy zaprojektowaną produkcję, to w najbliższych godzinach produkcji wywali nam to 30-40%.
Wydaje się to bardzo oczywiste. To, co możemy dzisiaj osiągnąć w nowoczesnych narzędziach to jest najogólniej że mówiąc taki predictive maintenance. Ten predictive maintenance dotyczy wielości obszarów. To nie musi być tylko standardowa ekstrapolacja zdarzeń wcześniejszych na późniejsze, czyli krótko mówiąc mamy jakiś szereg zachowań, po których możemy określić że coś się będzie działo na współczesnych danych, które mamy, bo to jest najprostsze takie.
Ale w tym momencie o którym Ty mówiłeś, współczesne narzędzia mogą wręcz sugerować co się stanie, jaki to będzie miało impakt na nasz biznes. I takim bardzo dobrym przykładem jest produkcja i ewentualne braki i ona w sposób oczywisty może być w systemie w przypadku naszego rozwiązania, na przykład alertowana.
Czyli to nie jest tak, że Ty musisz patrzeć na szereg Parametrów równocześnie, no bo nie oszukujmy się, nie jesteśmy w stanie patrzeć na szereg zmiennych równocześnie stale to kontrolować. Ale taki doświadczony menadżer czy doświadczony kierownik produkcji zna kilka parametrów na które musi patrzeć.
Jednym mogą być stany magazynowe, innym może być, nie wiem, dostępność maszyny przeplot, nie wiem, była jakaś awaria trzeba to przeprojektować. Tego typu informacje one z automatu mogą dawać w nowoczesnych systemach informacje o tym, jakie to będzie miało przełożenie na dalszy cykl produkcji. Przede wszystkim głównie dlatego, że te informacje mogą być w trybie rzeczywistym więc praktycznie nie ma problemu żeby coś było wręcz online.
Z drugiej strony to, co jest takim typowym wyróżnikiem to możliwość błyskawicznego, permanentnego dostosowywania narzędzia do potrzeb. Doskonale wiemy, że w przypadku takich statycznych raportów często mamy wynikające chociażby z ograniczeń technologii rozwiązanie bazujące na OLAP-ie. OLAP ma szereg ograniczeń co do ilości wymiarów miar, samej konstrukcji, konieczności przeładowania.
Oczywiście są już sposoby na to żeby to indeksować, robić szybciej, lepiej. Oczywiście każde rozwiązanie się rozwija, to nie jest tak, że się zatrzymało 20 lat temu. Jednakże to co dzisiaj tego typu rozwiązania na pewno nie są w stanie przeskoczyć to nadążenie za dynamiką biznesu, ogromem danych które mamy dostępne no i taką bym powiedział podążaniem za procesem tak jak jest zbudowanym w firmie My, bez względu na to, czy podchodzimy do rozwiązania w postaci takiego oczywistego jakim jest business intelligence, ale również proces mining, jesteśmy w stanie patrzeć na konkretny proces w firmie, zobaczyć w którym miejscu on nam powoduje implikuje problemy i próbować go modelować również w inny sposób.
To również są cenne informacje, na które dzisiaj, patrząc tylko ze zlotu ptaka, czyli z punktu widzenia systemu ERP, w żaden sposób nie jesteśmy sobie w stanie pozwolić czy zadać tak pytanie, żeby dostać takiego typu odpowiedź. To, o czym mówię, to skoro implikuje ten kolejny ból o którym powiedziałeś, czyli najśmieszniejszą rzecz z mojej perspektywy i to dotyczy chyba wszystkich rozsądnie myślących, że ktoś inwestuje kilka milionów złotych we wdrożenie super zaawansowanego systemu I ląduje w narzędziu za kilkaset złotych, jakim jest Excel.
To jest jakby z automatu to już nawet nie trzeba być stronniczym, to z automatu wygląda, że coś jest nie tak. Już pomijając to, że pojawia się błąd ludzki, pomijając to, że Excel jest ograniczony pod wieloma względami pod wieloma względami jest super elastyczny, za tą elastyczność też się płaci tak jak wspominałem, ale pojawia się również rzecz bezpieczeństwa, bo dzisiaj firmy stawiają na bezpieczeństwo bez końca a Excel tego bezpieczeństwa po prostu nie daje, ale pojawia się również standardowe twierdzenie, że formuły które są zapisane w Excelu napisał najstarszy góral.
Już go w firmie nie ma. Ale tego Excela nikt nie ruszy, bo cały model produkcji jest stworzony na Excelu i jego wyliczenie jest niedotykalne, bo jakby ktoś jedną formułę tam zmienił to już nic nie będzie działać. Więc później taki Excel jest źródłem do kolejnego Excela który przygotowany jest po to, żeby dostosować się do jakichś nowych potrzeb i powstają potwory, poczwarki tych potworów i po kolei firma uzależnia się od jakiegoś takiego, bym powiedział, wymyślonego obszaru jak jest rzeczywiście.
To co wspominasz, niby się zgadza, niby wiem jak jest, ale w którym momencie my na czym zarabiamy jaki element? element projektu jest dla nas najbardziej kosztowny. Tego na pewno nie dowiemy się patrząc w ten sposób na dane. Ja kiedyś miałem klienta który poprosił mnie, żebym mu powiedział, czy opłaca mu się kupić już nową maszynę.
Co się wydawało o tyle dziwne, że byłem bardzo głęboko przekonany, że człowiek który jest tyle lat w biznesie produkcyjnym będzie doskonale wiedział i zapytałem go co jest przyczyną, że on ma więcej zamówień, jak to wygląda, on powiedział, że osiągnął takie już capacity, że więcej nie jest w stanie nic zrobić, ale co dla niego jest potrzebne no to informacja, no bo załóżmy, że nowa maszyna kosztuje tam 50 milionów no i kiedy ta inwestycja w jakikolwiek sposób może mu się zwrócić, no bo nie wiem, ta nowa maszyna jest w stanie robić N więcej tych elementów wyprodukowanych na godzinę i zrobiliśmy mu taką ekstrapolację jak to wygląda, kiedy to się zwraca, on jeszcze o tyle był bardzo, bardzo mądrym menadżerem, że jeszcze sobie to skorelował ze stanami magazynowymi, z ilością możliwości podchodzenia pod większe przetargi, etc.,
etc., no i finalnie na końcu dnia doszedł do wniosku że to jednak mu się nie opłaca i został na tych starych maszynach. Jednakże to są już rzeczy, które ktoś po prostu sobie mógł fizycznie na bieżąco wyliczyć. Takiej informacji nie wyciągniemy z EERP. To są jakby zewnętrzne rzeczy, które możemy poanalizować porobić jakieś benchmarki.
Ten kolejny element, o którym mówię to zawsze powtarzam, że próba wprowadzenia wszystkich danych do bazy EERP powoduje że ta baza jest kosmicznie obciążona Tamtych danych aż tak tyle nie powinno często być, bo one nie dotyczą tego. Próba wrzucania na przykład danych marketingowych do EERP jest zawsze dla mnie jakimś ogromnym, trudnym do uzasadnienia wyborem.
Więc jak mamy poszczególne wyspy danych w firmie, to znowu się pojawia element wielu źródeł praw, które nas oddalają od rzeczywistości.
[Rafał Bruzda]: Taka sytuacja kiedy na przykład ERP mówi, że reklamacja mamy 5%, czyli w zasadzie w normie. To będzie taki dosyć czytelny obraz tego, jak jest i co jest do zrobienia w tym obszarze.
Czyli w zasadzie mamy reklamację 5%, nic się nie dzieje. Ale kiedy spojrzymy głębiej okazuje się, że jedna linia produktów generuje większość problemów. I co wtedy? To firma reaguje tak, jak reagują firmy. Wprowadzamy więcej kontroli wszędzie, zamiast rozwiązać ten jeden konkretny problem. No i co? I wtedy zaczyna się bardzo typowy scenariusz Spada wydajność.
Czyli co? Pierwsza reakcja, ludzie pracują wolniej. Więc co? Zmieniamy ludzi. A problemem jest zupełnie dziesięci. W planowaniu w harmonogramie w dostępności materiału ERP pokazuje nam liczby, ale nie pokazuje nam mechanizmu problemu.
[Tomasz Samagalski]: Więc jakby wracając do tych twoich bóli, o których wspominałeś. Z tym takim jednym elementem do którego myślę, że warto się odnieść, bo jest on mega istotny, czyli że system pokazuje jakieś symptomy, które mogłyby wskazywać na problemy ale jeżeli patrzymy na standardowy raport, te odchylenia są totalnie w normie.
Jakby są tak pomijalne według niektórych API-ów, że one bez problemu przejdą przez sito. Dobrym elementem w ogóle takiego ogólnego zastosowania narzędzi Business Intelligence, a w szczególności takiego jak nasze, jest możliwość patrzenia na dane z perspektywy lotu ptaka, a jednym kliknięciem możemy dojść do najbardziej szczegółowych danych jakie mamy w bazie.
I teraz to, co jest również bardzo ważne, my nie przygotowujemy standardowych raportów, czy przygotowujemy… Przygotowujemy je ale to nie jest żaden deal breaker z naszej perspektywy. To, co my robimy, to jest unikalne jest to, że my przygotowujemy system do analizy danych i możemy o dane pytać z dowolnej strony, z każdej Z jakiegoś raportu będzie nam wynikało że coś ma odchylenie 5%.
Jednym kliknięciem mówimy, pokaż mi wszystkie elementy które mają odchylenie większe niż 5%. Nawet jeżeli wcześniej nie wymyśliliśmy takiego raportu albo nigdy nam nie przyszedł do głowy, to unikalną cechą naszego narzędzia jest to, że możemy sobie to w sposób dowolny wyklikać. Ta swoboda patrzenia na dane, które wynika z naszych narzędzi, ona obraca w ogóle perspektywy.
Osoby które do tej pory pracowały w ERP-ie i tam patrzyły na dane, no to jest jakby lata świetlne i przeskok do przodu z tym, z czym one się mogą zderzać. Ten fakt, że my… Możemy dochodzić z punktu A do punktu Z w jedną ścieżkę lub z punktu Z do punktu A w drugą ścieżkę w dowolny sposób przecinając te dane, bo one są połączone w całej aplikacji z wszystkimi innymi danymi w firmie.
Więc jeżeli klikniemy opóźnienie albo odpad 5%, to nagle będziemy widzieli wszystkich producentów którzy uczestniczyli w tej recepturze tego produktu i nagle możemy sobie bardzo łatwo zobaczyć że pokaż mi w ciągu ostatnich pięciu miesięcy wszystkie odstępstwa od jakości receptury, cokolwiek tam byśmy dali albo odpady większej niż 5% i nagle się okaże, że tylko od dwóch trzech producentów mamy ten problem.
Więc co z tego, że kupujemy od niego taniej, skoro ilość odpadów od niego jest zdecydowanie większa niż od tego, od kupujemy drożej Jeżeli to zbierzemy sobie jako przykład, nagle się okazuje że to jest tylko pozorna oszczędność plus, nie daj Boże jeszcze czyszczenie maszyn, nie daj Boże jeszcze jakiś przeplot, nie daj Boże jeszcze, tak jak wspominałeś, zwiększona kontrola.
Wszystko po kolei może nam się… Diametralnie złożyć lub ten odpad powoduje że przesunięcie w czasie jest na tyle duże, że zaczynamy płacić karę za to, że czegoś nie dowieźliśmy. Więc jakby tych elementów które my możemy równocześnie analizować w kliku jest po prostu ogrom. I tylko wiedza o biznesie naszego klienta ogranicza go w możliwości płaczenia na te dane.
To jakbyśmy sobie złożyli to jeszcze również z tym elementem za późno. Albo wrócę jeszcze do tego elementu wcześniejszego, czyli rozpoczęcia danych. Mieliśmy kiedyś taki przypadek dawno dawno temu, nie będę wymieniał oczywiście nazw, gdzie klient miał trzy osobne bazy i jak patrzył na bazę sprzedaży, to wynik dobry.
Jak patrzył na bazę fundów marketingowych, wynik okej w normie taki był budżet zmieściliśmy się. I patrzył na bazę zwrotów, też wszystko w normie w kilku procentach się zgodziło. Ale jak połączyliśmy mu te dane razem, to nagle się okazało że w kilku ośrodkach w Polsce. Tak, w ośrodkach To mniej więcej działało tak, że jak kupiłeś pewną ilość ich produktu to w zamian za to dostawałeś jeszcze kilkaset euro takiego chargebacka.
No i nagle się okazało, że były ośrodki które takiego chargebacka w ciągu roku dostawały milion euro, ale się potem okazywało, że te osoby dawały zwrot tego produktu, ale milion euro chargebacka już nie zwracały, nie? Czyli krótko mówiąc patrzenie na poszczególne silosy informacji dawało im bardzo zaburzony obraz że wszystko się zgadza, ale brak spójnego obrazu, który byłby zbudowany na podstawie tych trzech źródeł.
Który pozostawił ich w stracie milion euro, bo nie byli w stanie zrozumieć, że te same osoby, które dostały chargebacka zwracały produkt, za którego dostawały chargebacka, a nie zwracały produktu. Faktem jest, że to było lata temu, więc dzisiaj na pewno te systemy są dużo bardziej szczelne i bezpieczne dla firmy, ale bez dwóch zdań jest to hiperistotne.
Kolejnym elementem, który na pewno wskazywałeś to jest przede wszystkim czas. Ten czas dotyka z mojej perspektywy bardzo wielu elementów. Pierwszym o którym mówię to jest czas dostępu do informacji. Absolutnie się zgadzam klient który by widział, że znikają mu bardzo szybko stany magazynowe i może przewidzieć że za chwilę nie będzie mógł produkować, bo w momencie kiedy miał pierwszy raport on mu pokazywał że stany magazynowe się zgadzają, ale produkcja idzie dalej więc już tego za chwilę nie widzi ile zeszło mu i nie ma predykcji ile będzie mu schodziło w kolejnych godzinach dniach.
I pewne rzeczy dowiaduje się dopiero po tygodniu. Ten taki przykład, o którym Ci mówiłem, to była firma autobusowa, która produkowała autobusy i w czwartek piątek zbierała informacje o produkcji. Poniedziałek wtorek przygotowała raport, że spół kontrolingu przygotowywał raport na środę dla zarządu o produkcji.
My przygotowaliśmy tak raport, że oni w każdej chwili mogli sobie kliknąć i mieli na bieżąco informacje o stanach magazynowych, o stanie produkcji, o ewentualnych przesunięciach o potrzebie nie wiem, uruchomienia kolejnej zmiany żeby zdążyć na czas, etc., etc. Czyli ten komfort, jaki klient ma, że ma permanentny stały dostęp do raportów i kolejny element, jakim jest czas.
Czas w tym ujęciu, kiedy klient ma dostęp do tych danych, bo można sobie wyobrazić, że klient który artykułuje nową potrzebę, to pewnie też przyznasz że przychodzi do takiego producenta ERP, mówi, że potrzebuje nowy raport. To nie jest tak, że producent ERP tego nowego raportu nie zrobi. On go w dużej mierze może wykonać.
Pewnie będzie to trwało nie godziny a tygodnie Znam przypadki z dużych systemów trzyliterowych, gdzie nierzadko trwa to miesiące ale na końcu dnia klient dostanie ten raport. A teraz zresztą z możliwością przygotowania takiego raportu nierzadko w pojedyncze godziny jak są jakieś prostsze przypadki nawet w pojedyncze minuty Jesteśmy w stanie odpowiedzieć klientowi na jego nową potrzebę.
To jak my prowadzimy wdrożenia też nas o tyle wyróżnia, że my bardzo często uczymy klienta tego narzędzia przynajmniej na tym poziomie interfejsu, więc szereg nowych zapytań, nowych odpowiedzi jest w stanie sobie wręcz wygenerować samodzielnie. Odnosząc się już zupełnie do nowego podejścia jakim jest Agentic AI.
To co jesteśmy w stanie dać klientowi dzisiaj versus jego świat ERP-owy jest to, że klient praktycznie już językiem słowno pisanym może zadać pytanie po prostu do… Swojego agenta AI-owego, jakiego mu postawimy w kliku i on mu odpowie na temat jego danych i to pytanie powstaje w tym momencie, on mu w tym momencie odpowiada.
Jest to już niespotykany komfort, który w żaden sposób w ERP jest nie do osiągnięcia. Czyli klient może powiedzieć, patrząc na moje dane, powiedz mi, na jakim produkcie ja tracę. I tutaj nasz silnik wraz z połączeniem modeli AI zacznie analizować te dane kontekstowo, jest w stanie zaproponować klientowi od razu szereg wizualizacji, szereg sugestii co wynika z tych danych i na podstawie tej informacji klient nie będąc ekspertem od technologii, nie musząc mieć wiedzy jak budować raporty od początku do końca, uzyskuje ad hocowo informacje, co jest bardzo cenne.
Pewnie się ze mną zgodzisz, że szereg klientów ma potrzebę zapytania o coś rano Dzięki Jest temu potrzebne w danym momencie. Mogę sobie wyobrazić, wydaje mi się to jak najbardziej normalne, że w przypadku systemu ERP przygotowanie jakiegoś raportu raz jest absolutnie bezcelowe kosztowo nieuzasadnione, czas oczekiwania, absolutnie nie ten świat.
Więc najczęściej to się dzieje, ktoś potrzebuje raz, prosi IT o eksport danych albo przygotowanie jakiegoś widoku, ktoś mu to w końcu przygotuje, a potem IT krzyczy, ty, tyle jęczał, żeby mu przygotować raport, żeby mu przygotować widok, raz se ściągnął już więcej nie używa, nie? Po co byśmy to robili? No, taka typowa rzeczywistość no biznes potrzebuje odpowiedzi raz, jak już ją zna, to już potrafi sobie podjąć tę decyzję wielokrotnie, no, bo wie jaki jest trend, wie, jak to wygląda, znajomość biznesu też powoduje, że to się dzieje.
Po drugiej stronie IT, które ma co chwilę takie pytania i mówi, kurczę, ja potrzebuję jeden raz, jeden raz, mówi, Boże, zawracają mi głowę, ja mam naprawdę dużo ważniejszych rzeczy niż przygotowanie dla biznesu jakichś pojedynczych raportów i summa summarum, często, nie mówię że tak jest, tworzą się takie dwa światy, świat biznesu który uważa że IT nie jest w stanie mu czegoś dowieźć, świat IT, który uważa że biznes to są bardzo roszczeniowi ludzie, którzy tylko wiecznie coś chcą i zawracają głowę jakimiś pierdołami.
My jesteśmy w stanie pogodzić te dwa światy, dać komfort bezpieczeństwa jakości danych po stronie IT, które IT sobie może traktować jako swoje królestwo, jeżeli jest taka idea w firmie i biznes któremu dajemy komfort dostępu do danych, niezależności jeżeli chodzi o czas, w którym otrzymuje informacje, bo tak jak powiedziałeś, dzisiejszy biznes, czy to jest produkcja, czy to będzie logistyka, czy to będą magazyny, często potrzebuje informacji ad hoc.
I brak tej informacji powoduje, że naprawdę tracimy ogromne możliwości konkurowania z firmami, które mają taką możliwość. I to bym powiedział w najprostszym modelu tak wygląda. My tak naprawdę moglibyśmy wyjąć każdy z projektów które do tej pory robiliśmy. One zazwyczaj są oparte o systemy ERP i ta potrzeba klienta do wdrożenia systemu do analizy danych właśnie wynika z tego, że w szeregu tych miejsc ERP nie domaga.
My mamy bardzo dobry przykład. Ja miałem kiedyś podcast z Marcinem z Aveniru który opowiadał że przed zmianą EERP kupił od nas klika głównie po to, po pierwsze że potrzebował raporty na bieżąco, a nie chciał czekać przez jakieś n miesięcy zanim ktoś mu wdroży EERP, bo biznes trwa cały czas, więc trzeba mieć to raportowanie na bieżąco.
Więc nie widział powodu dla którego miałby nie mieć systemu do analizy danych w trakcie wdrożenia nowego EERP. Tutaj wielkie pozdrowienia dla Marcina i za takie nowatorskie podejście. Ale po drugiej stronie Marcin też wykonał niesamowity ruch gdyż użył systemu do analizy danych po to, by porównywać dane w dwóch różnych systemach.
Po to, by klient miał kontrolę nad tym, czy to, co jest przenoszone do nowego systemu… Ma, odwzorowuje się ze starym systemem, tak, czy nie, bo często, sam doskonale wiesz, jak jest w ERP-ach, że przez trzy miesiące ktoś coś wdraża i dopiero po trzech miesiącach dopiero mamy testy i nagle widzimy że się gdzieś tam rozminęliśmy ze specyfikacją i często jest tak, że może ta specyfikacja, albo nawet nie jesteśmy rozminięci ze specyfikacją, ale z jakiegoś powodu nawet my jako klient patrzy, który robi request, jak to powinno być, pomyliliśmy się w czymś, dostawca zrobił zgodnie ze specyfikacją, tak naprawdę nie ma powodu do narzekania musimy zapłacić znowu za to samo, bo pomyliliśmy się, ta permanentna kontrola każdego dnia zmniejsza ryzyko również po stronie i dostawcy i osoby, która ten projekt zamówiła.
Kolejnym elementem który jest niesamowity w tym obszarze to jest oczywiście kwestia obniżenia kosztów wdrożenia systemu ERP w drugą stronę no bo jeżeli wiesz że to raportowanie będziesz mieć wykonane w naszym narzędziu to możesz znacznie uprościć tę część raportową po stronie ERP-a, tak, co też obniży Koszty wdrożenia, no na pewno wykonanie raportu w przypadku narzędzia dedykowanego do raportowania jest dużo tańsze i szybsze, co jest kolejnym elementem zwrotu inwestycji i oszczędzenia czasu, bo po Twojej inwestycji bardzo szybko zaczniesz używać już narzędzia na które wydałeś pieniądze, co jest również bezcenne, że wydany pieniądz bardzo szybko zaczyna na siebie zarabiać.
Ja nie wiem jak lepiej nazwać ten nasz pomysł na ten podcast, jak pokazanie że ERP i system do analizy danych to jest najlepsza możliwa para. Bo system do analizy danych bez ERP no będzie, bo będzie bazował na setkach Exceli w firmie jakichś tam dziwnych baz i tego typu rzeczy, ale doskonale wiesz jak trudny jest ten projekt.
Tam są dane, wyczyszczenie tych danych, przygotowanie ich, to jest naprawdę ogromny koszt. Więc dużo lepiej jest nam, jak przychodzimy do klienta który już ma ERP, ma jakąś rozsądną bazę, do której my się możemy podłączyć i po prostu uratować życie klientowi jeżeli chodzi o raportowanie. A z drugiej strony ja też jestem głęboko przekonany i też często jak rozmawiam z moimi znajomymi, którzy są właścicielami firm dostarczającymi systemy ERP, oni też czekają na takiego dostawcę ERP.
A zdecydowanie firmy które wdrażają ERP, no nie są mistrzami raportowania i chętnie ten kawałek by, nie wiem jak to dobrze nazwać, ale pozostawili firmie która jest naprawdę w tym dobra, a oni zajmowaliby się korem swojego biznesu. Nie wiem czy ty też masz takie odczucie.
[Rafał Bruzda]: Dokładnie tak. Ja się spotkałem wielokrotnie z sytuacjami takimi że właściwie dowieźliśmy KPI-e z naszego punktu widzenia Otrzymaliśmy cele i założenia które stawialiśmy sobie przy projekcie wdrożenia.
Czyli tak de facto kryteria odbioru zostały osiągnięte. Po pewnym czasie, kiedy widzę nowe możliwości, dochodzę do wniosku, że rzeczywiście można było trochę więcej. Pytanie czy dało się to zrobić w tamtym narzędziu niekoniecznie. Tutaj jeszcze przychodzi mi taki jeden przykład, który też warto pokazać, bo on mówi w sposób taki żywy dla też użytkowników i planistów, czy osoby, które kontrolują to, co się dzieje na produkcji przedsiębiorstwach czyli mamy taką sytuację, kiedy produkcja w zasadzie raportuje wszystko, że jest okej czyli plan wykonany, wydajność jest okej, KPI są na zielono i na papierze w zasadzie wszystko wygląda okej w tych zleceniach.
Natomiast jednocześnie rośnie w trakcie liczba przezbrojeń, powiększa nam się liczba skrapów, pojawiają się poprawki i koszty jednostkowe zaczynają rosnąć. ERP pokazuje wykonanie planu, natomiast tak naprawdę nie pokazuje, że pewne konfiguracje zleceń powodują mega chaos produkcyjny. To są też dodatkowe utrudnienia, straty, koszty i tak dalej.
To są sprawy które też mi przychodzą do głowy jeszcze w trakcie jak tu rozmawiamy. Myślę, że warto też o nich wspomnieć, bo to tak trochę z życia. Ludzi którzy użytkują systemy i pracują na nich, najprostiej realizują produkcję planują i ją rozliczają.
[Tomasz Samagalski]: My, nasz dodatek do klika który się nazywa Data Plus.
Pokazywaliśmy klientom w Niemczech, bo oni mają przy swoim ośrodku zaraz fabrykę, w którym to rozwiązanie chodzi. I co jest bardzo fajne to rozwiązanie jest pokazane tak, że to jest fabryka Automotive i oni pokazują to na ekranach. Tam ktoś może sobie oglądać klika, ogląda jak to mniej więcej wygląda, pracownicy widzą jakie jest wykonanie, ile brakuje im do dziennego wykonu.
Wszystko po kolei mogą oglądać na hali produkcyjnej wszyscy pracownicy na ekranach. Co z punktu widzenia tych ludzi też niesamowicie usprawnia tę pracę. No bo oni mają takie poczucie że naprawdę widzą, co się dzieje. To nie jest tak, że na koniec zmiany dowiadują się, że coś się wywala albo coś nie wyszło, no bo oni widzą tę realizację krok po kroku.
Można wprowadzić jakieś gamification, czyli widzą zespoły jedne drugie, które między sobą też w jakiś sposób rywalizują i to jest jedna rzecz. Ale to, co akurat zrobiło wrażenie na jednym z naszych klientów to jest to, że w narzędziu było wdrożone coś takiego, tak jak wspomniałem, predictive maintenance, ale a propos maszyn bo to, co też często może wywrócić pomysł na produkcję i na realizację planów to jest po prostu awaria.
Awaria maszyny, awaria, która nie zawsze wygląda jak zatrzymanie maszyny, często to jest właśnie bardzo wysokie odstępstwo od jakości gdzieś tam podpisaliśmy umowę i tego typu rzeczy. I to, co bardzo zarezonowało na tym kliencie, to właśnie takie rozwiązanie, ja już kiedyś na podcaście o nim mówiłem, ale jeżeli mamy mieć słuchaczy, którzy są stricte związani z ERP, to może warto o tym wspomnieć, czyli coś, co jest stosunkowo bardzo trudne do wykonania w systemie ERP, a dla nas to była bardzo fajna rzecz.
Czyli krótko mówiąc system po stronie klienta zbierał dane z logi z maszyn. Te logi z maszyn zapisywały się z ostatnich nie wiem, dziesięciu lat. I teraz… To, co zrobiliśmy, to napisaliśmy model analityczny, który sprawdzał które maszyny które się zepsuły, jakie wysyłały sygnały. Tak. Maszyna która się zepsuła za miesiąc wysyłała takie sygnały, która się zepsuła za tydzień wysyłała takie sygnały.
Zbudowaliśmy model, który ekstrapolowaliśmy na obecne sygnały, które wysyłają maszyny i w tym momencie można było z bardzo wysokim prawdopodobieństwem, bo jak wiesz w kliku mamy model Trust Score, który ci ocenia skuteczność modelu i ten model mówi wprost że z bardzo wysokim prawdopodobieństwem ta maszyna zepsuje się za miesiąc.
Weź już ją, nie planuj do produkcji dzisiaj, tylko zrób maintenance pomimo braku fizycznej awarii bo ta awaria na dziewięćdziesiąt parę procent i tak wystąpi w najbliższym przedziale czasowym i dzięki temu, że ty ją wyłączysz z planowania, no nie masz problemu na przestoju na produkcji, tak, bo nie planowałeś na niej a to oczywiście buduje komplikacje w procesie produkcji, ale nie w momencie, kiedy ci się nagle w trakcie produkcji wywala cała maszyna i wszystko stoi tak.
Więc jakby ten element przewidywania ewentualnych awarii albo wskazywania na taki kolejny element, który jest bardzo istotny, że jeżeli idą paczki po rolkach i standardowo paczka idzie po rolkach na przykład minutę 19 sekund, nagle idzie minutę 21. Praktycznie nikt na to nie zwraca uwagi, ale jeżeli to mierzysz, to wskazuje że już któraś rolka zaczyna się psuć, co za chwilę spowoduje że będzie minuta 25, któraś tam spowalnia albo spowalnia ją, co finalnie podczas dnia może się przełożyć na kilkaset paczek mniej przerzuconych na sortowni czy na czymkolwiek.
Więc jakby mierzenie takich nieoczywistych rzeczy i możliwość analizowania tych parametrów pod dowolnym kątem powoduje że jesteśmy w stanie na przykład sobie zrobić znowu analizę, what if. Na ile ja się mogę zgodzić opóźnienia? Żeby to jeszcze nie wywalało mi mojego cyklu produkcji. I tych elementów do symulowania, które my możemy dostarczyć klientowi w ramach narzędzi analitycznych jest mnóstwo a na pewno nie znajdą tego w systemie ERP.
I co jest jeszcze bardzo ważne i to jest też taka rzecz, na którą też myślę warto zwrócić uwagę. Dzisiaj wdrażając system ERP zebrałeś założenia, była analiza przedwdrożeniowa, przygotowaliście się. Ile się wdraża zazwyczaj takiej średniej wielkości wdrożenia na przykład takiego systemu jak IFS?
[Rafał Bruzda]: To różnie, bo projekty były krótkie, ale z reguły przy dużych organizacjach to trzeba było się liczyć z przedsięwzięciem rzędu 9 miesięcy w górę
[Tomasz Samagalski]: To, żeby nam się łatwiej liczyło, to jest 12 miesięcy.
Zobacz, jak zmienia się biznes w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Założenia raportowe sprzed 12 miesięcy mogą mieć absolutnie minimalne albo przynajmniej nie 100% zastosowanie do dzisiejszych potrzeb Twojej produkcji. Mogą mieć zupełnie inne oczekiwania. Po drodze w nowym systemie może to wyglądać inaczej niż w poprzednim.
Ta zdolność adoptowania systemu do zmian w przypadku systemów ERP jest zerowa. Jest minimalna. Jest ogromnie kosztowna. Nowoczesne narzędzia analityczne potrafią się przystosowywać do potrzeb klienta To jest ich główna cecha. Tak jak powiedziałeś, że cechą ERP jest to, to i to. Tak jakbym dzisiaj miał wymienić takie cechy, które są dla systemów analitycznych Taką podstawą że nawet nie można sobie wyobrazić że to by wyglądało inaczej To jest zdolność do integrowania danych z bardzo dużej ilości źródeł W przypadku naszego rozwiązania nawet bez konieczności budowania hurtowni danych.
Oczywiście jak jest ta hurtownia to okej Możliwość analizowania danych według ogromnej ilości zmiennych, dynamicznych, praktycznie w przypadku klika jest to praktycznie nieograniczona ilość zmiennych. Co jeszcze jest istotne, jesteśmy w stanie permanentnie dzień za dniem dostosowywać się do nowych potrzeb klienta bez konieczności praktycznie otwierania nowych projektów.
To jest bardzo ważne, bo często w przypadku EERP wymaga to nowego budżetu, nowego projektu, nowego przetargu, miliona miliona rzeczy dookoła które powodują, że biznes zaczyna działać na oślep na nosa na doświadczenie. Kiedyś robiłem taki wykład na temat tego, dlaczego dane szczegółowe są potrzebne w biznesie.
Jednym z tych powodów było to, że menadżerowie mają za późno dane, więc muszą polegać na swoim biznesowym nosie, na swoim doświadczeniu. Na przypuszczeniu, że tak będzie, a to w dzisiejszym biznesie nie jest zdrowe. Kolejnym elementem brak dostępu do szczegółów to bardzo często w systemach RP przy analityce opartej o kości olapowej wynika, doprowadza do tego, że musimy bazować na agregatach danych albo na bardzo wąskim wycinku szczegółowych danych, co również nie daje komfortu podejmowania decyzji.
[Rafał Bruzda]: Myślę, w takich
[Tomasz Samagalski]: ogólnikach i w kilku konkretnych przykładach zaadresowaliśmy jakieś takie różnice i obszary w których możemy wesprzeć naszych użytkowników w przypadku ograniczeń raportowych w systemach RP. Jak byś dzisiaj miał powiedzieć, planując jakąkolwiek akcję sprzedażową, jak myślisz gdybyś robił tzw.
discovery call z klientem na temat jego doświadczenia z systemem RP, to 9 na 10 klientów RP z czym by do ciebie przyszło, że co ich najbardziej boli dzisiaj?
[Rafał Bruzda]: No, myślę, że jeśli bym rozmawiał i poszukiwał, to powiedziałbym to szukałbym przede wszystkim odpowiedzi na pytanie, czego on w tym ERP-ie dzisiaj nie widzi mimo wszystko, mimo iż ma go wyrażonego dobrze, tak, bo ERP pokazuje dane, tak, są dane, raporty działają, tak, a mimo wszystko te decyzje niekoniecznie są podejmowane w oparciu o właściwe komunikaty, są podejmowane późno lub na wyczucie, tak.
[Tomasz Samagalski]: No dobra ja chcę swoje doświadczenie z takim zupełnie innym obszarem, sorry, że tak skaczę, ale, bo ja mam często doświadczenie takie, że okej po pierwsze klient nie jest zadowolony z wdrożenia ERP-a, że to wdrożenie wyszło w grubych dziesiątkach procentów ale nie w 100%, to jest jedna rzecz, ale jeszcze częstsze.
elementem jest coś takiego, że te raporty które były przygotowane, to one są raczej takie, bym powiedział, zarządco-sprawozdawcze, a nie biznesowe. Że klient mówi, mamy EERP, mamy wszystko, ale to raczej tak, żeby, przepraszam, żeby zarząd wiedział, co się dzieje w firmie a nie żebym ja na dole wiedział co ma mi to pomóc w biznesie.
Albo korporacja narzuciła nam taki model raportowania i musieliśmy się na niego zgodzić, ale tak naprawdę on nie ma zbyt wiele wspólnego z naszym modelem, tak? Zostaliśmy kupieni przez jakąś dużą grupę od lat działaliśmy tak inaczej teraz musimy raportować tak, inaczej no bo grupa tego wymaga, ale zasadniczo to się w ogóle nie przekłada na nasz biznes.
I to, co my wtedy możemy takiemu klientowi dać, i to jest takie słowo i nie chciałbym, żeby było źle zrozumiane, czyli możemy dać taką podwójne raportowanie. Odwójne w sensie nie, że my robimy czyste i brudne, tylko korporacyjne, które jest wymagane i operacyjne czy takie powiedziałbym do operacyjnej pracy każdego człowieka.
I to jest ten element, który również nam daje niesamowitą przewagę, że my tak łatwo jesteśmy w stanie ubrać dwa garnitury na jednego użytkownika. I to jest też niesamowita rzecz, którą możemy wspierać bardzo wielu klientów. Często jest tak, że oni wiedzą że EERP nie wymienią i nauczyli się z nim żyć. Mają porobionych mnóstwo protest, mnóstwo rozwiązań workaroundowych, które powstały no nie wiem, wdrożyli EERP 10 lat temu.
No trudno sobie wyobrazić, że ci ludzie przez 10 lat nie znaleźli jakiegoś workaroundu nie mają jakiegoś swojego raportowania, ale to raportowanie jest przygotowane przez jakąś albo lokalną małą firmę gdzie cała ich firma wisi na jednym człowieku, albo lokalnie wewnętrznie ktoś to stworzył. To, z czym my również możemy przyjść, to dać bezpieczeństwo firmie dostarczając im…
Równie profesjonalne narzędzie jak duże międzynarodowe ERP-y, bo nie oszukujmy się, mamy narzędzie, które przez Gartnera jest od kilkunastu lat uważane za lidera w obszarze analizy danych. Dajemy standardy, bez najmniejszego zahamowania dajemy narzędzie takie, jakie używają największe korporacje na świecie, a stać na nie nawet małe polskie lokalne firmy.
Więc to jest niesamowite z czym my przychodzimy czyli z nieograniczoną skalowalnością bo można sobie wyobrazić, że narzędzia ERP-owe są korelowane z ERP-em, który jest do jakiej grupy dedykowany. Trudno sobie wyobrazić, że SAP-a kupuje jakaś mała firma ale klika może mieć firma która ma wdrożoną małą symfonię i dużego SAP-a Dla nas to nie stanowi problemu.
My się na każdy z tych obszarów doskonale wpisujemy.
[Rafał Bruzda]: Ja tak też w tytułach komentarza chciałbym jeszcze tu, trzymając się cały czas tej konwencji że ja na tych ERP-ach trochę ostatnimi czasy długo nad nimi spędziłem, to to jest takie numeritum. Natomiast chciałbym wskazać na to, że ERP pokazuje nam co się wydarzyło, tak de facto, natomiast nie pokazuje nam tego dlaczego to się wydarzyło, albo nie pokazuje nam powiązań nie pokazuje nam sygnałów ostrzegawczych.
To są mega ważne sprawy na które firmy zwracają uwagę w chwili kiedy już mają świadomość pewnej dojrzałości biznesowej i informatycznej bo kultura informatyczna bardzo szybko w Polsce rośnie. Jesteśmy w wielu obszarach obszarach liderami chociaż sami czasami sobie z tego nie zdajemy sprawy to się odkrywa bardzo często jak się współpracuje z firmami W dużych korporacjach i okazuje się, że nasi ludzie robią bardzo mądre rzeczy, sprytne i w bardzo inteligentny i szybki sposób.
Owszem to co można sobie zamówić i zakupić w zachodniej firmie ma jakość ale nasi ludzie potrafią robić to jeszcze z większą ikrą, szybciej i czasami taniej.
[Tomasz Samagalski]: Ale to jest poniekąd zaskakujące, bo też sobie trudno wyobrazić, że im tych danych nie brakuje.
[Rafał Bruzda]: Tak. To
[Tomasz Samagalski]: jest w zasadzie, że ktoś po prostu traktuje to w taki sposób, że no dobra, koniaki jest, każdy widzi i po prostu trzeba to przyjąć na klatę i tak z tym żyć?
[Rafał Bruzda]: Nie, po prostu nie ma narzędzia. Pierwsza jest sprawa taka, że nie wszystkie firmy dojrzały do tego, żeby pójść o ten krok dalej, bo sama satysfakcja z wdrożenia EERP, który planuje, harmonogramuje, optymalizuje. Jeszcze bilansuje obciążenia, to już jest tak dużo, że jest mega fajnie i już tak dalej niektóre firmy po prostu nie idą.
[Tomasz Samagalski]: Albo są tak zmęczone procesem wdrożenia.
[Rafał Bruzda]: Też, ale niektóre firmy są ambitne i znam bardzo ambitnych menedżerów IT, którzy tą strategię informatyzacji postrzegają jako swoją szansę i jaką swoją pracę w zasadzie i myślą o tym perspektywicznie i bardzo koncepcyjnie i mądrze. Natomiast brakuje narzędzi, które w zasadzie powiedzą im, że to jest możliwe do zrobienia, bo tego nie ma.
Nie ma narzędzia które pomogłoby zrobić taką rzecz, które pomogłoby odpowiedzieć na pytanie, którego nie umieją zadać bo nie wiedzą, że je zadają Trzeba.
[Tomasz Samagalski]: Czyli krótko mówiąc… My powinniśmy szukać dyrektorów IT, którym pomożemy budować strategię informatyzacji firmy.
[Rafał Bruzda]: Tak, to też. Albo żywo uczestniczyć w kreowaniu tej strategii informatyzacji, która nie kończy się na zbudowaniu generatora raportów, już tak nazwę bardzo kolokwialnie.
[Tomasz Samagalski]: To się nawet dobrze wpisuje, bo jako Data Wizard planujemy cykl spotkań w całej Polsce, na których będziemy też pokazywać jak agent TKI może wesprzeć firmy nie tylko od strony ERP, ale od strony w ogóle analityki i end-usera więc może to się też dobrze wpisuje, żeby… Pewnego rodzaju procesie ewangelizacji rynku, również zarazić tą nową ideą poszczególne osoby z firm.
No dobra kochani myślę, że powoli zmierzyliśmy do końca. Zazwyczaj jeszcze zawsze pada pytanie, że gdybyś teraz miał doradzić coś komuś, kto ma wybrać narzędzie do analizy danych, to co byś mu rekomendował? Ale z racji tego, że na tę chwilę obaj reprezentujemy jednak tę ścieżkę sprzedaży, to to pytanie byłoby chyba trochę tendencyjne.
Ale to, co mogę wam powiedzieć, kochani jeżeli jakikolwiek z tych tematów dał wam się interesujący, to oczywiście zapraszamy do kontaktu ewentualnie na maila rb.małpa.datawizards.pl lub office.małpa.datawizards.pl. My już będziemy wiedzieli co z waszym pytaniem zrobić. Na tę chwilę chciałem ci, Rafał podziękować za poświęcony czas.
Na dzień dzisiejszy serdecznie państwu dziękujemy za wysłuchanie i do usłyszenia.
[Rafał Bruzda]: Dziękuję.
Dziękuje za uwagę.