Odcinek 4
Tomasz Samagalski gości Jarosława Kozerę – Health Care Expert, który opowiada o analityce danych w obszarze ochrony zdrowia.
Jak analiza i łączenie danych może usprawnić opiekę zdrowotną? Posłuchaj rozmowy i dowiedz się, jak wykorzystać algorytmy na korzyść organizacji – szpitala.
[Tomasz Samagalski]: Cześć z tej strony Tomek. Od kilkunastu lat zajmuję się dostarczaniem rozwiązań analitycznych dla firm w Polsce i na świecie. Różnej wielkości, od potężnych korporacji po małe rodzinne firmy. Na moim podcaście będę rozmawiał z gośćmi, którzy uczestniczyli w procesach wyboru narzędzia oraz będą mogli nam opowiedzieć co się w firmie zmieniło, jakie były ich największe wyzwania No finalnie czy ten proces przyniósł korzyść firmie.
Mam nadzieję, że informacje które znajdziecie w tym podcaście pomogą Wam również dokonać wyboru narzędzia lub ewentualnie wyjaśnią, na co powinniście szczególnie zwrócić uwagę. Zapraszam na podcast Biznes Napędzany Danymi.
Dzień dobry.
Co robisz? Jak na ten moment wygląda działalność Twojej firmy osoby?
[Jarosław Kozera]: Przede wszystkim dziękuję za zaproszenie Tomku i witam wszystkich, którzy nas w tej chwili słuchają. No cóż mój życiorys jest dosyć bogaty, bo ja w Health Care pracuję od 1992 roku, a wcześniej kończyłem Politechnikę Poznańską projektowanie procesów.
No i tak od 1992 roku przez dwadzieścia kilka lat zarządzałem szpitalami różnego typu od klinicznych powiatowych, wojewódzkich poradniami, laboratoriami, czyli miałem dosyć taką bogatą ścieżkę związaną również z doświadczeniami. A nie ukrywam, w momencie kiedy się spotkaliśmy i zaraziłyśmy mnie możliwością analityki z wykorzystaniem Qlika, no to zupełnie porzuciłem poprzedni zawód Właściwie w wieku 52 lat zmieniłem zawód Z zarządzającego na praktycznie trudno mi powiedzieć, konsultanta że tak bym się nazwał w tej chwili, Qlika, również z taką, właściwie trudno powiedzieć, to jest zawód, to jest chyba już, udało mi się połączyć pasję i zawód, dlatego, że w tej chwili wydobywam to, czego mi brakowało po zarządzającemu, brakowało mi przede wszystkim informacji budowania pewnej wiedzy w oparciu o fakty i w tej chwili się tym zajmuję, oczywiście cały czas w branży ochrony zdrowia.
[Tomasz Samagalski]: To jest właśnie dokładne, chyba najlepsze połączenie, praktyka i teoretyka, doświadczenia ze znajomością rynku, ale również z całą, powinienem stać się bagażem tego rynku bo nie oszukujmy się dostęp do danych w Twoim świecie jest, Najprościej mówiąc mocno skomplikowane. I jakby swoje lata doświadczenia też pokazują w sposób, czego Ci brakowało.
Jarku, w takim wypadku pytanie jest może lekko historyczne, ale powiedz, jak wyglądało analizowanie danych w czasach kiedy byłeś dyrektorem szpitala tak?
[Jarosław Kozera]: Dobrze, to ja może opowiem taką ścieżkę próby pozyskiwania informacji danych, To są już przetworzone. To wyglądało w ten sposób, że w momencie, kiedy była jakaś potrzeba, dzwoniło się do działu IT.
Dział IT był zapoznawany z pewną wizją i potrzebą danych do tej wizji. Mijały dwa, trzy tygodnie, albo robił to sam, albo, i to szczególnie tak chyba najczęściej się zdarzało w ramach serwisu zwracał się dział IT do dostawców Hisu czyli tej części białej bądź też ERP-a. No i wtedy oczywiście otrzymywało się pewien raport gdzie dziewczyny z analityki wrzucały to w Excela, przetwarzały, przetwarzały.
No i po prostu trwało to miesiąc W dobrym wypadku przychodził do mnie raport. Przyznam szczerze często się zdarzało, że jak on już przychodził to był nieaktualny, bo dynamika życia szpitala może się komuś wydawać że nie. Ja uważam, że to jest najbardziej skomplikowane przedsiębiorstwo, jakie można prowadzić.
Jest ogromna a z kolei bezwładność związana z otrzymywaniem pewnych zestawień jest wielka i ona rośnie wraz z wielkością szpitala. Przykładem może być mój szpital kliniczny, gdzie zrobiliśmy pewne zestawienie, które oczywiście tą drogą opisane wcześniej przeze mnie było dostarczone, to trwały kwartał.
Bo to zestawienie było dosyć skomplikowane i im bardziej jest to skomplikowane, im większe są bazy danych to sobie możecie wyobrazić, Jak to wyglądało? Może powiem taką anegdotę, że jak wyjeżdżałem na różnego rodzaju konferencje, jeździłem po to, żeby czerpać pewną inspirację, bo rzeczywiście bogactwo pewnych rozwiązań jest ogromne, więc jak już wyjeżdżałem to dział informatyki, kto mógł, brał wolne, tak?
Żeby nie zetknąć się po moim powrocie, bo wtedy jak zadzwoniłem do kogoś i ktoś nieszczęśliwy był pod telefonem, no to wtedy się do niego przyzwyczaiłem i ścigałem go zapewne z zestawienia. I to rzeczywiście trwało bardzo, bardzo długo i też nawet pracownicy mieli taką metodę, że jak mi nie przeszło po tygodniu, to wtedy zaczęli zabierać się do pracy.
Ale tu chodzi o sam fakt, tak? Głody informacji i one nie wynikały z tego, że nie miałem takiego zapotrzebowania Tylko że dynamika procesu była tak wielka że po prostu ten sposób obróbki czy też sam model dostarczania informacji A przez to, że jest dosyć archaiczny jest bardzo duży i praktycznie nieefektywny.
[Tomasz Samagalski]: Ty nie jesteś takim typowym przykładem, no bo byliśmy razem w niejednym szpitalu rozmawiać o potrzebach, o technologii, ale ty myślisz, że ten proces wtedy trwał z wyniku braku technologii czy tak naprawdę braku potrzeby rynkowej? No to, że ty potrzebowałeś i chciałeś te dane mieć i wiedzieć, to jest fakt, ale wiesz może tej potrzeby rynkowej po prostu nie było, a ten proces edukacji czy ewangelizacji który ty teraz popełniasz, to jest coś, co się dzieje i to się może zmienić.
Czy generalnie bardziej obstawiasz po stronie technologii?
[Jarosław Kozera]: Wiesz co, tu trzeba powiedzieć, że to jest mix. Jeżeli jest człowiek taki jak ja, który poszukiwał, to rzeczywiście było to związane z tym procesem. Jeśli chodzi o brak technologii, to faktycznie nie było dostępnych narzędzi. Ja przyznam szczerze że po kontakcie z Tobą mógłbym się zaznajomić że coś takiego istnieje i też kosztowość z zasięgu ręki.
Wcześniej jak ktoś poruszał i rzucał hasło Business Intelligence, to to się kojarzyło z ogromnymi kosztami i przyznam szczerze, to jest taki miks, bo jedni nie poszukują, co jest taka grupa menedżerów, którzy lubią status quo i w ogóle nie są zainteresowani, żeby dostarczać im jakiekolwiek informacje poza tymi, które gdzieś tam szablonowo ustalił, dlatego, że ustalenie inaczej, otrzymanie informacji powoduje że coś trzeba z tym zrobić, więc wolą nie wiedzieć.
Jedni, którzy poszukują i są zmiany, zderzają się z brakiem technologii, dlatego, że powszechnie jest Excel i Exceloza, bardzo powszechna i to jest dosyć ciekawe zjawisko, słuchajcie, może nie tylko związane z ochroną zdrowia i z tym sektorem, dlatego, że ludzie, którzy obsługują Excele awansują w hierarchii.
A więc ludzie obsługują awansują w hierarchii I oni pierwsi są zaznajomieni z jakimkolwiek pomysłami dyrekcji, więc ich pozycja rośnie i tutaj tak naprawdę to są najwięksi hamulcowi nowych technologii. Ale wracając do technologii Excel. Excel jest najbardziej powszechny i tu Tu jest z tym związane właśnie…
[Tomasz Samagalski]: Czyli z tej perspektywy, czy to będzie właśnie healthcare, czy każde inne przedsiębiorstwo, Excel niesie z sobą szereg konsekwencji. Jest oczywiście kilka niekwestionowanych pozytywów Excela, tutaj z tym nikt się nie kopie, ale czegoś bardziej błędogennego, czegoś mniej trwałego w firmie, czegoś bardziej pozbawionego możliwości analizy trendów snapshotów i wszystkiego, przy jeszcze większej ilości danych no trudno znaleźć dla czegoś takiego gorsze narzędzie niż Excel, chociaż są mistrzowie Excela którzy mają 11 palców i potrafią z nim zrobić naprawdę cuda.
I to są właśnie takie osoby, które będą temat blokowały. Ale ja powiem… Szczerze że tacy hamulcowi nowego są w każdej branży. To nie jest tak, że to tylko dotyczy healthcare’u. Tutaj mamy jeszcze często taki jakby dwupodział, bo jednak co innego jest ten świat lekarzy a co innego jest ten świat administracji, który na końcu dnia trudno rozłączyć, a z drugiej strony wydaje się on taki mocno separatywny.
No i ty jesteś czymś takim biznesowo oczywiście, bo normalnie jesteś pewnie szerzej ale czymś co łączy ten świat lekarski z światem biznesu światem technologii i światem potrzeb. Jak byś dzisiaj miał określić swoją rolę? Czy ja dobrze to postrzegam czy ty widzisz to inaczej
[Jarosław Kozera]: Znaczy
[Tomasz Samagalski]: oczywiście
[Jarosław Kozera]: w każdym podmiocie czy szpitalu, jak to tak potocznie się nazywa, są dwa światy medyczne i administracyjne.
I mogę powiedzieć tak, że połączenie tych dwóch światów, czyli danych medycznych z danymi ekonomicznymi, to tak naprawdę w tej chwili cały system w tym raczkuje. Bo oczywiście wiemy jakie są wyniki poszczególnych oddziałów, ale nie wiemy jaką marżę realizujemy na konkretnym pacjencie. Więc to wymaga zupełnie innego podejścia też innych narzędzi.
W klasycznych narzędziach, w Excelu w szpitalu średniej wielkości nie jest możliwe żeby to określić bez nakładu pracy chyba mierzonego Dziękuję za uwagę. Miesiące, czyli generalnie nie ma takiej możliwości. Więc łącząc te dwa światy, okazuje się z jednej strony lekarzom, a są bardzo zainteresowani ekonomią, muszę powiedzieć, że tu złotówka jest dosyć dobrym nośnikiem informacji związanej chociażby z realizacją pewnych marsz, ale też również uświadomieniem, że ich decyzję i działalność można zmierzyć w złotówkach i jakie to ma konsekwencje, a z drugiej strony świat administracyjny finansowy może się zaznajomić z danymi medycznymi, czyli jak tak na co dzień oni oglądają wyniki oddziałów no to…
można powiedzieć, że im się ginekologia załóżmy nie bilansuje i nie bilansowała się od początku reformy. Więc wnioskiem osób analizujących jest to, A po drodze robili szereg zmian, restrukturyzacji i tak dalej, że oczywiście wnioskiem końcowym jest, że źle wycenione są świadczenia funduszu i to słyszymy, ktoś kto na co dzień nie jest w branży, a słyszy wypowiedzi osób w białych fartuchach, to słyszy przede wszystkim, że fundusz źle płaci, źle wycenia, że całe zło jest po stronie funduszu.
Ale jeżeli ci administratorzy zobaczą, co robią lekarze na przykład na tej ginekologii i okazuje się, że nie ma takich pieniędzy, żeby zbilansować działalność oddziału w tym, co robią ci lekarze, czyli w większości porody cesarskie cięcie, jak już mówimy o ginekologii A później świadczenia, które powinny być robione albo w gabinetach albo w jednodniowej opiece.
Jeżeli to się robi w warunkach szpitalnych, to nie ma takich pieniędzy. Więc to jest świadomość z jednej strony wymiaru złotówek dla personelu medycznego i miara konsekwencji ich postępowania i decyzji i oczywiście szukania dobrych rozwiązań i promowania, a z drugiej strony uświadomienie administracji w czym tkwi problem.
Bo w mojej branży problem, jeszcze raz problem, tkwi w procesach które są realizowane w działach czy w poradniach, a my nie zarządzamy procesami. I to jest jakby przejście do następnego etapu. Pozwala to zarządzać procesami, pozwala przyjrzeć się tym procesom w takich miarach jak czas i pieniądz.
[Tomasz Samagalski]: Ja pamiętam kiedyś rozmawialiśmy o takim przypadku, że tworzysz benchmark rynkowy dla tego samego schorzenia, dla tej samej grupy wiekowej w takim samym przedziale nie wiem iloma kryteriami, na przykład na całą Polskę i versus jeden konkretny oddział w szpitalu. I nagle się okazuje, że ten sam zabieg w uśrednionym wyniku Polski dla takiej samej grupy trwa na przykład dwa dni, a w tym konkretnym przypadku trwa na przykład sześć, siedem.
Stąd na przykład zaczyna się różnica w pewnego rodzaju ocenie, czy ten zabieg może być rentowny czy nierentowny. No tu bardziej,
[Jarosław Kozera]: przepraszam, wchodzę w zdanie, nie zabieg a pobyt bo w dniach to pobyt zabieg to w minutach, ale oczywiście tak, dlatego że jako zarządzający często spotykałem się jest taką sytuacją w której to chciałem wprowadzić jakąś na przykład nowe świadczenie.
Świadczenie to jest produkt, który sprzedajemy do funduszu. Tak więc jeśli to chciałem wprowadzić to oczywiście od razu usłyszałem o dodatkowych kosztach o dodatkowym zaangażowaniu i tak dalej i tak dalej i tak dalej. I rzeczywiście jak patrzyłem sobie na wykorzystanie łóżek na moim oddziale w którymś tam, no to ono było 80%, czyli jak to czytać?
Nie można 100% łóżka wykorzystywać, bo wtedy tak naprawdę oznacza to, że na oddziały są tak zwane dostawki jest nadmierne zagęszczenie pacjentów i warunki epidemiologiczne są tak złe, że po prostu jest dużo powikłań związanych z infekcjami. Więc wykorzystujemy to, załóżmy w 80% jest to optymalnie, a tak naprawdę to Każdy z epidemiologów szpitalnych może określić na danym oddziale jaki jest granica bezpieczeństwa, jeśli chodzi o miernik wykorzystania łóżek i załóżmy, było to maksymalnie, więc jedyną decyzją, którą wówczas można było podjąć, to szukanie kolejnych łóżek do tego projektu. Jak zastosowałem tę metodę
Kolejne łóżka to znowu kolejny personel który musi być przypisany. Tak, dokładnie To jakby neguje koszty tak? No ale wiecie, tak naprawdę wyglądał to taki przykładowy proces podejmowania decyzji.
W takim momencie zastosowanie tego algorytmu, który benchmarkuje każdego pacjenta, może teraz rozwinę, w świadczeniu czyli w produkcie który sprzedaje, w rozpoznaniu w grupie wiekowej w typie szpitala Takie algorytmy zliczają, porównują, właśnie określając to Czas optymalny jako medialny tego zbioru, to jestem w stanie powiedzieć, czy to jest problem organizacyjny, czy to jest problem kliniczny.
Co to oznacza? Jeżeli to jest problem kliniczny, to rzeczywiście te 80%, o którym wcześniej mówiłem, jest optymalne wykorzystanie i wtedy rzeczywiście każda nowa działalność powinna być związana ze zwiększeniem. Ale jeżeli wychodzi organizacyjnie, czyli wychodzi to bardzo fajnie jak przedłuża się pobyty na danym oddziale i przeważnie tak jest, w 29% Z tym się zetknąłem to są przedłużone kopyty, bo nie szanuje się u nas łóżka mówimy o publicznej sferze, tak?
Przeważnie każdy z nas, jak miał styczność ze szpitalem albo rodzina miała to wie doskonale że zrzut jest w poniedziałek a jak się rozmawia w odwiedzinach, to danego dnia nic się nie działo, prawda? I tak szczególnie kilka dni jest pacjent przetrzymywany, no to w tym wypadku widać że przedłużona są te koszty i można bardzo łatwo analizować rezerwę, którą się dysponuje, więc mając takie narzędzia dla reformatora tak naprawdę pokazuje to na faktach i muszę Wam powiedzieć, że jeżeli to personel widzi, bo jest się w stanie mu to pokazać to wcale ja to mówię nie wiesz aż od sztandarów, jest po prostu mniej demagogii w rozmowach Bo faktycznie to widać, tak?
[Tomasz Samagalski]: Mierzysz to raz no i póki czegoś nie mierzysz to nie możesz tego poprawić tak? Zgoda. To jest oczywiste, że dopóki komuś nie pokażesz, bo ja na przykład nigdy nie zakładam nie wiem, czy jestem do tego stopnia naiwny, jakiejś nie wiem, złej motywacji i tego typu rzeczy, tylko to jest jak w tym słynnym dowcipie o obcinaniu indykowi głowy i tyłka, nie?
I wszyscy się pytają, dlaczego, albo moja mama tak robiła, no dobra zapytali się mamy, dlaczego mama tak robiła, albo babcia tak robiła zapytali się babci albo miała małą foremkę, nie? I to jest jakby idea, dlaczego pewne rzeczy są po prostu powielane. W momencie kiedy ty to możesz bardzo szybko zobrazować, wręcz natychmiastowo w oparciu o dane rzeczywiste klienta, pokazać konkretny przykład i powiedzieć, gdybyśmy to robili w taki, a nie inny sposób, A co więcej, masz tu benchmark, który mówi, patrzcie, w stosunku do całej Polski da się to robić, to znaczy, że my też jesteśmy w stanie to robić, to nagle jest zupełnie inna rozmowa.
No tutaj już nie ma z czym dyskutować. Najtrudniejsza rzecz jaką można zrobić, to dyskutować z faktami, prawda?
[Jarosław Kozera]: Tak z tym, że miłe zaskoczenie dla mnie, mimo że tyle lat przepracowałem, było to, że bardziej otwarci na taki sposób postępowania są lekarze niż administracja. Dlatego, że lekarze są przyzwyczajeni dzisiaj, bo oni robią swoje.
Jedni są uczciwi do dnia, jak w każdej grupie zawodowej, ale robią swoje. I w momencie kiedy do ich czasu… Do pracy dochodzi jeszcze konieczność analizy pewnych rzeczy, no to dzisiaj dostają tabele, dostają nawet duże skoroszyty, gdzie muszą przebrnąć przez pewne rzeczy i tego nie robią, bo nie mają po prostu czasu ani ochoty Zresztą z drugiej strony, każde zadane przez nich pytanie spotyka się z brakiem odpowiedzi, bo to są inteligentni ludzie i pytania są bardzo inteligentne i jeżeli nie jest odpowiedź w zestawie to nie ma odpowiedzi.
W momencie kiedy używa się tegoś narzędzia i siada się z nimi do omówienia pewnych rzeczy, na przykład działalności bloku operacyjnego, to pierwszy raz miałem takie miłe niespodziankę, no i pokazuje się ich działalność, pokazuje się ich spóźnienia, co jest bardzo powszechne, ale nie mają świadomości nawet spóźniają się każdego dnia, na przykład Jak się to zbierze w ciągu roku, jaka to jest skala i oni byli bardzo zainteresowani.
Prawdą że głównym hamulcowym jest lekarz oczywiście głównym hamulcowym jest nieuczciwy lekarz, bo on nie chce, żeby było ci mierzone, bo wiadomo że jakieś anonimowy, ale w każdej branży i ja myślę, że tutaj o nich się mówi, a ich jest jakaś tam garstka, ale generalnie tak, są zainteresowani. Są zainteresowani opisem swojej działalności, bo też jej nie mierzą na co dzień.
W ogóle dla nich zaskoczenie jest to, że można coś ubrać w proces, że się gromadzi dane i oni to robią na co dzień, zresztą na marginesie jak gromadzą dane, lekarze głównie twierdzą, że właściwie nie widzą sensu gromadzenia, dlatego że nie widzą tego feedbacku, co oni mogą dostać jako informacje I Ja się im nie dziwię. Ja się im nie dziwię Bo niektóre tak zwane hisy są tak skonstruowane, że Że po prostu to wymaga dużo zacięcia więc wykonują to pewnie rezydenci i stażyści, ale to jest porażka. Więc jeżeli widzą ten feedback, jeżeli jest się w stanie odpowiedzieć na pytanie, które zadają, bo to jest bardzo, bardzo rzeczywiście stosowanie tych Qlika w ochronie zdrowia Jest tyle możliwości selekcji, że ja to zawsze porównuję do Excel to jest zdjęcie a Qlik to jest gra interaktywna Pytanie otwiera nam komnatę kolejne pytanie następną komnatę i oni to widzą i to rzeczywiście faktycznie ich to fascynuje, tych, którzy oczywiście z tego chcą.
[Tomasz Samagalski]: Tutaj nie na darmo się mówi, że Qlik jest mistrzem jeżeli chodzi o taki obszar data discovery, czyli szukania wyciągania pewnych rodzajów wniosków, które otwierają nam drogę do kolejnej analizy. Ja pamiętam że jak lata temu się spotkaliśmy, to był przypadek szwedzkiego lekarza który spisywał swoje Powikłania po jakimś zabiegu i stworzył sobie właśnie w Qliku aplikację i dzięki temu oszczędził jakieś horrendalne pieniądze dla szpitala, bo jeżeli po jakimś zabiegu miał już od razu listę ewentualnych powikłań które miały miejsce, już wiedział co należało, to bardzo szybko mógł eliminować pewnego rodzaju zagrożenia.
Co więcej, to było powszechne nagle, więc w tym momencie wiele osób miało wiedzę, która tak naprawdę była skupiona tylko u jednej osoby, bo to jest też niesamowita siła dostarczania tej wiedzy szerszemu gronu. Pytanie do Ciebie, jak Ty przychodzisz do szpitala tak na dzień dobry, Do szpitala do dużej kliniki, sam ewentualnie do jakichś pewnie osób, które mają dużo wspólnego nawet jeśli chodzi o ustawodawstwo, to jak zaczynasz taką rozmowę, to przychodzisz do nich z jakim komunikatem?
No bo nie przychodzisz, cześć, przychodzę wam sprzedać Qlika, no bo to jakby nie jest zupełnie, nie jest to ten case, o który chodzi i nie na tym się opiera nasza współpraca. Ale jak to wygląda? Do kogo przychodzisz? Bo to może jest dobre miejsce w tym momencie podcastu, żeby powiedzieć, że jeżeli będą jakieś pytania do Jarka, to oczywiście na office.datawizards.pl proszę przysyłać my Jarkowi prześlemy jeżeli ktoś by był zainteresowany czy to zrozumieniem czy potrzebą pomocy w obszarze healthcare.
No oczywiście będzie nam zawsze bardzo miło jeżeli zasubskrybujesz nas na jakichś tam social mediowych kanałach typu Apple, tam Spotify, czy ten nasz kanał na YouTubie na którym możecie nas oglądać, ale takie właśnie pytanie. Kto jest twoją pierwszą osobą kontaktu, kogo ty tak naprawdę szukasz żeby mu pomóc i z czym do niego przychodzisz?
[Jarosław Kozera]: No tak, pierwszą osobą to jest zarządzający, dlatego że pokazuje co może wydobyć z danych, które gromadzi, a tutaj dane, które są związane na przykład z rozliczeniem z Narodowym Funduszem Zdrowia są gromadzone, są sprawdzalne i są pełne. Co może zobaczyć łącząc dane ekonomiczne z danymi właśnie tymi medycznymi, które gromadzone są w tych rozliczeniach.
Pokazuje zarządzającemu gdzie tkwią rezerwy. To już mamy wspólną płaszczyznę, bo jestem znany w środowisku, też wykładam na studiach MBA, dużo publikuję, więc gdzieś tam jestem opinioliderem w jakiejś… Więc ci ludzie mnie znają i my możemy rozmawiać na pewnej płaszczyźnie i później pokazuje jaka jest możliwość właśnie identyfikowania tych procesów powiązania z wykorzystaniem narzędzi, że istnieje taka możliwość, można to zrobić w taki sposób, więc ta edukacja jest jakby z jednej strony pokazująca możliwości tego narzędzia, ale przede wszystkim pokazanie możliwości rozwiązania problemu z wykorzystaniem narzędzia.
Klasycznie to wygląda w ten sposób, że dyrektor się zapala, na następne spotkanie zaprasza już tych, którzy rozliczają, informatyków i później często temperatura spada. Jest to związane z że po pierwsze słyszą, że my i tak to zrobimy, że już to też robimy, Ale to wygląda inaczej, bo wśród kolegów są ci, którzy wrócili i powiedzieli, stary klasyka jednak, dałem się nabrać, po twojej wizycie usłyszałem, że to zrobimy i nie trzeba korzystać z konsultanta ani z dodatkowych narzędzi.
No i tak, jak widzieli, że przestałem to problemu nie było. Więc tutaj tak to jest. Ale jeśli przebrnie się ten, bo są też ludzie otwarci, nie można też mówić że wszyscy są zamknięci, no to przede wszystkim zaczyna się od wykładów uświadamiania tak naprawdę, jak dane, które gromadzą, można wykorzystać w takim celu żeby inaczej spojrzeć na to Organizacje.
Ja jestem tu naturalny, dlatego, że ja przez dwadzieścia kilka lat, jak wcześniej mówiłem zarządzałem. Jeżeli ja teraz patrzę na dane szpitalne z wykorzystaniem Qlika to jest odkrycie. Ja to po prostu przekazuję. To nie jest wyuczona rzecz. To jest autentyczne. Dzielę się tym, jak można odkryć pewne rzeczy i wtedy po prostu następuje współpraca.
Nie jest to łatwe, dlatego że zauważyłem może takie sprzęcie, że jeżeli chce się zastosować w tym urzędzie, to trzeba naprawdę przygotować dane. One jak są zgromadzone, to są zgromadzone w strasznym bałaganie. A w zdrowiu jest tak, że tak zdrowie było zinformatyzowane, jak było źródło kasy. Jeśli był Bank Światowy, pierwsze programy szły Jak był dostęp do środków unijnych, to po prostu to się zaczęło rozwijać Nie było w szpitalach takiego komfortu, że menedżer na przykład miał jakąś wizję budowania pewnych systemów kompletnych, najpierw informacyjnych bo informatyczny jest pochodną tego pierwszego i wtedy po prostu w strategię wpisał jakiś tam rozwój.
Nie, to było od sasa do lasa więc najpierw księgowość, później jakiś ruch chorych później kadry i każdy definiował na przykład po swojemu pewne rzeczy. Nawet nie wykorzystywano tych samych symboli jednostek nazw jednostek bo dzisiaj to jest, że po prostu jest taki bałagan. Dlaczego Dlatego, że nikt nie budował tego już z myślą o możliwości powiązanej.
No i tak to jest.
[Tomasz Samagalski]: I ten podstawowy problem, bo jak słyszę jak opowiadasz no to jednak ta wieloźródłowość tak? Tak. Te dane są w bardzo różnych formatach te dane są w bardzo wielu źródłach, jeszcze zazwyczaj. Okej są pewnie jednostki Jesteś globalni liderzy do pewnych rozwiązań szpitalnych, jest dwóch trzech dużych graczy, którzy tam rozdają karty, ale summa summarum podejrzewam że ta sytuacja w której ktoś przychodzi i mówi, że bez hurtowni danych to my tych danych w ogóle nie wyciągniemy i wyciąganie znowu pieniędzy na zbudowanie hurtowni danych i w ogóle, a potem po drugiej stronie zestawienie to z Qlikiem, który przychodzi i te dane pobiera sobie po prostu z dowolnych źródeł i sobie je układa na Twoje potrzeby, no to to jest zupełnie nie ten rząd wielkości finansowej, to jest jakby zupełnie inny, chodzi o moment wejścia ten start jest w zupełnie innym miejscu a prędkość uzyskania jakby takiego efektu wow i możliwości podejmowania decyzji które pozwolą już na zarabianie na samych siebie, no to to są nierzadko różnice liczone w grubych miesiącach.
[Jarosław Kozera]: Tak no i oczywiście liczone środkami finansowymi, aczkolwiek tu musimy wziąć pod uwagę, że ochrona zdrowia w większości to jest sektor publiczny,
[Tomasz Samagalski]: tak?
[Jarosław Kozera]: Tak Pójście z takim argumentem że nie ma konieczności wydatkowania jakichś pieniędzy wcale nie jest popularne, bo tu nie chodzi o to, żeby rozwiązać problem, tu chodzi o to, żeby wydać pieniądze i dlatego tak też czasami trudno na przykład wejść z taką oczywistością że pewien element procesu związanego z integracją danych jest niepotrzebny, bo jest narzędzie, które to może zrobić.
Ci, którzy to rozumieją rzeczywiście odbierają to i mają większą świadomość i ile mogą czasu zaoszczędzić i pieniędzy przede wszystkim, ale muszę powiedzieć tak, że co mnie zdziwiło bo ja jestem człowiekiem spoza IT, który się zafascynował tym narzędziem Ale nie wiedziałem, że środowisko IT jest tak bardzo konserwatywne, że programiści, administratorzy można by było wymieniać, to są bardzo konserwatywni.
To dla mnie było wielkim zaskoczeniem. Tak samo jak
[Tomasz Samagalski]: w innych kwestiach, zabierasz im palmę pierwszeństwa, zabierasz im wyspę niezależności. Jeżeli się okaże, że w szeregu procesów możesz te informacje pozyskać w sposób łatwy, zdemokratyzować w firmie, dostarczyli szerokiej ilości ludzi, którzy mogą na tej podstawie podejmować decyzje, bez proszenia się, to nagle komuś się wydaje, że jego rola w firmie przestaje być tak ważna, co jest oczywiście totalną nieprawdą.
Powiedzmy sobie szczerze, IT czy technologia, jeżeli zrozumiemy że jest po to, żeby ułatwiać prowadzenie biznesu A nie po to, żeby być gwiazdą do medali, to takie przedsiębiorstwo ma szansę naprawdę się rozwinąć. I to jest bez względu na to, Jarek czy to będzie szpital, czy to będzie fabryka, czy to jest bank.
Ludzie muszą zrozumieć, że nie da się tych dwóch rzeczy pominąć. Najważniejszy w firmie jest biznes żeby się prowadził. IT jest równie ważne, żeby dostarczyć narzędzia, żeby biznes się dobrze prowadził i te rzeczy są ze sobą połączone powinny być koherentne i nie powinno być jakichkolwiek wątpliwości, że na pytanie biznesu że potrzebuję czegoś takiego, czy możecie mi to zrobić, IT nie powinno mówić nie, tylko zastanowić się jak, nie czy, tylko jak.
[Jarosław Kozera]: Dobrze to poruszyłeś, czyli jak zwykle problem tkwi w ludziach i tutaj też z życia przykład, jeżeli są szpitale bo są, w których zarządzający nastawiają kulturę organizacji na innowacje, a kulturę buduje się latami, a zauważyłem że to jest związane głównie ze stabilnością zarządzających, czyli jest menadżer, który zarządza wiele lat tam szpitalem, on jest innowacyjny, jest w stanie stworzyć te podstawy do wysokiej kultury pracy związanej z innowacją, tam nie trzeba tego mówić, ale to niestety w Pareto to jest może góra 20%, 80% to jest status quo, I te 80% wcale nie postępują w zdrowiu nieracjonalnie, dlatego że jeżeli zarządzający to taka ciekawostka, która może jakby nam też uzmysłowić jak trudno będzie wdrożyć innowacje w takich pewnych środowiskach, to jest to, że jedyną osobą, której ogranicza się zarobek w szpitalu jest dyrektor, przez ustawę, więc on nie chce mieć kłopotu, on nie jest zmotywowany, on chce mieć święty spokój.
Więc każde zakłócenie, jak mój pracownik zgłasza, że nie robię tego, bo to jest dla niego kłopot, więc w tym wypadku w hamulcowym wdrożeniu takich innowacyjnych narzędzi jest pewna kultura związana ze status quo, a ona wynika z racjonalności postępowania tego zarządzającego bo te 20% to są pasjonaci i zawsze ich będą bez względu na to, Czy zarabiają dużo, czy nie.
I to też jest pewna bariera, którą musimy mieć świadomość, że istnieje, ale to może tyle złymi przekonani. Dobrymi może jeszcze wrócimy do tego co ważniej poruszyłeś i to jest bardzo istotne, że jest możliwość powiązania różnych baz, bo jest różna historia, są różne bazy. Przy okazji jak konsultuję projekty, to pierwszą rzeczą, która jest, to porządkujemy pewne kodowania, jednostek czego nikt nie robi.
Proszę wierzyć, nawet dobre jednostki tego nie robią, bo to zawsze było gdzieś tam fragmentami wrzucane i nikt nie miał potrzeby wiązania tego. Oczywiście, jak ktoś już hurtownia to jest bardzo rzadkie. Gdzieś tam budował, może teraz unijnych programów to będzie Ale ja nie wietrzę temu sukcesowi procesowi, jak nie ma potrzeb realnych, wydadzą pieniądze, ale będzie to martwe ale wracając, to jest jakiś element porządkowania i możliwości szybkiego, tak jak podkreśliłeś, zdobycia informacji.
I dzisiaj, jak ja bym na przykład zarządzał szpitalem i miał możliwość podejmowania decyzji, ja bym zupełnie inaczej to informatyzował. Zostawiłbym te komponenty, które chodzą, są stabilne, nad które dbają bo bym to zostawił, bo tu jest dużo też do pracy, jeśli chodzi o dostawców żeby te hisy dobrze chodziły, że jest zmiana przepisów, ale ja mam to zaufanie do tych ludzi i współpracę i w ogóle wszystko bym wiązał Qlikiem.
A tutaj jest taka myśl na przykład województwo pomorskie wybrało teraz jednego z dostawców i wszystko wywala co było i wrzuca tego nowego dostawcę. Bo ktoś powiedział, że trzeba mieć wszędzie ten sam oprogramowanie, żeby zbudować hurtownię, a później żeby nadzorujący miał informację. Gratuluję.
[Tomasz Samagalski]: Takie myślenie jak sprzed 30 lat, kiedy jeszcze nikt nie wiedział, co to jest integracja za dobrze, może nawet więcej niż 30.
Kiedyś się mówiło że żeby coś dobrze działało to powinieneś mieć wszystko od jednego dostawcy. To jest powiedzenie że Oczywiście nie chcę spłycać tematu, po pierwsze już nie ma czegoś takiego jak coś od jednego dostawcy, 90% największych graczy na rynku nie buduje niczego samego tylko kupuje, więc jest to tak samo zintegrowane jak cokolwiek innego, to po prostu jest to zwykła integracja, dzisiaj jak coś się nie integruje to w ogóle nie ma prawa istnienia, a z drugiej strony to jest tak jakby się spodziewać, że Ronaldo będzie najlepszym pomocnikiem, najlepszym atakującym i najlepszym bramkarzem i jeszcze najlepszym sędzią.
No nie, jestem w stanie zbudować drużynę z zupełnie innych ludzi i do najlepszych rzeczy wybiorę najlepsze osoby, więc od dostawcy najlepszego BI-a wziąłbym BI-a, najbardziej dostosowanego do moich potrzeb ERPA wziąłbym ERPA, a jeszcze system do utylizacji odpadów medycznych wziąłbym jeszcze pewnie od kogoś innego a nie tylko dlatego, że to jest od jednego dostawcy, co na pewno będzie dobre.
[Jarosław Kozera]: Nie będzie dobre, dlatego że na przykład systemy laboratoryjne są bardzo niszowe. Firmy które genialnie to robią. Tak samo jeśli chodzi o radiologię i tak dalej, ale co jeszcze ważne, jest dostawca, czyli daje pudełko załóżmy, ale różne firmy wdrażają i sposób wdrożenia może być różny. Więc w tym wypadku ale istnieje bardzo silna taka wiara, że jak od jednego coś kupię i zauważcie teraz wiele systemów dobrze chodziło, ludzie byli wdrożeni, przyzwyczajeni, a teraz zaczyna ich się uszczęśliwiać Pytanie dlaczego?
Na siłę. Dlatego, że ktoś jest wyznawcą jakiejś archaicznej wiary. I w tym wypadku niestety… Skończy się to tym, że przez wiele lat… cierpią. W istocie chyba tak też, bo to jest kwestia czasu dostosowania personelu medycznego do tego nowego Budowanie na nowo zaufania, konsolidowania czegoś, co będzie różnie chodziło, bo ja jeszcze nie widziałem idealnie skonsolidowanego szpitala jeśli chodzi o kwestie wszystkich systemów, które są, nawet jeśli wydaje się, że to jest jednego dostawcy.
Później w te niuanse wchodzimy i się okazuje że nie do końca. Jednym słowem rzeczywiście takie inne podejście w którym wracając, że szanować to, co się ma, punktowo ewentualnie wymieniać na coś lepszego, ale integrować za pomocą innych narzędzi uważam akurat tutaj Qlika, bo innych przynajmniej ja nie stosuję do integracji, no to to się wydaje naprawdę najszybszą i najtańszą formą Zdobycie informacji, bo to jest najistotniejsze, robimy to po to, żeby zdobyć informacje, po to, żeby zwiększyć swoją wiedzę i po to, żeby po prostu zdobyć przez to przewagę i w zdrowiu też tak jest.
[Tomasz Samagalski]: To nie tylko w biznesie, żeby po prostu troszkę z innej strony spojrzeć, ale to jest rzeczywiście coś, co trzeba ewangelizować jak podkreśliłeś. To trwa nie? Tak, ja jestem optymistą, bo ja wiem co było kilka lat temu i co jest w tej chwili, jeśli chodzi o zainteresowanie. Ja dzisiaj odebrałem dwa telefony od pewnych stowarzyszeń, które proszą o pewną analitykę, gdzie mogę sobie zaciągnąć bazy które coraz są bogatsze w ochronie zdrowia i powszechnie dostępne.Środek trwały o niesamowitej wartości, nie oszukujmy się Tak i w tym wypadku widać, że rośnie to zainteresowanie, co jest oczywiste i droga żeby dostarczać szybko tę wiedzę jest jak najlepsza. Ja jeszcze jedną rzecz ważną, co chciałem podkreślić, to jest to, co otwierają nowe możliwości SAS-owe Qlikowe, te narzędzia.
One po prostu wprowadzają już pewne automatyzmy, więc szereg takich rzeczy, które związane są z mniejszą robotą, którą wykonują teraz ludzie, bardzo szybko można to zrobić w sposób automatyczny. I teraz koncentruję. taki projekt gdzie jest bardzo dużo zainteresowań taką oceną automatyczną, zawartości danych terminowości, więc tu cenię sobie też w pliku to, Z dużą częstotliwością rozszerza swoją ofertę o nie tylko biznes, ale artykuł.
Artificial intelligence, czyli o sztuczną inteligencję. Tak, to jest fajny case, ja Ci powiem szczerze, że my też to zaczynamy dostrzegać że nasi klienci też widzą chociażby jakieś tam elementy predykcji, czy chociażby nawet już nie tak głęboko ale nawet integrację z ERM czy z Pythonem. Powiem Ci, że teraz mamy taki ciekawy case, rozmawiamy z, nie wymieniając ale z prywatną instytucją, która oczekuje albo wyszła do nas z takim zapytaniem o pomysł na zbudowanie takiego centrum ostrzegania.
Super. W czymś takim, że można by było zbudować na Qliku poprzez alerting i tego typu rzeczy, taką stałą Analizę, sondowanie i oczywiście predykcje. Ja do końca nie jestem w stanie dokładnie teraz Ci tego powiedzieć, a to na pewno tysiąc razy lepiej będziesz wiedział, ale załóżmy, że jednego dnia przychodzi do szpitala z konkretnym schorzeniem szczerze mówiąc nie więcej niż 10 osób, a nagle widzimy że w ciągu ostatniego tygodnia było ich 70, 100, 500 i coś w tym stylu i system z automatu powinien Cię poinformować, hej, prawdopodobieństwo wystąpienia zarazy, nie wiem, pandemii, czegokolwiek no pandemii to akurat teraz jest takie chwytliwe słowo ale rozumiesz nawet nie wiem, jest ślisko, ludzie łamią nogi, hej, będzie potrzeba więcej ortopedów więcej gipsu czy czegokolwiek i uważam że to jest również case, który w służbie zdrowia mógłby się rewelacyjnie zwrócić, bo jeżeli są firmy które potrafią dzięki analizom powiedzieć, dobra między godziną i dziesiątą A godziną 13.00 to ja na kasach potrzebuję 30% personelu.
Od 13.00 do 16.20, a od 16.00 do 22.00 to ja potrzebuję 85%. Jeżeli ktoś jest w stanie w ten sposób na to patrzeć i potem widzi swoje trendy i widzi, że jeżeli od godziny 16.00 do godziny 21.00 jedynka sprzedaż to te świeże produkty, które się szybko psują muszą być w tych godzinach najbardziej, bo jak je włożymy od rana to one się będą w małej ilości sprzedawać do tej 16.00 już będą zwiędnięte, nikt ich nie kupi i potrafią podejść do biznesu w ten sposób, to wierzę, że służba zdrowia również mogłaby patrzeć na sezonowość, na takie zdarzenia alertowe, przede wszystkim na rating tych lekarzy, ja jestem zawsze załamany tym, że bardzo często mam mały wpływ na lekarza do którego mogę iść, a lekarz nawet jak jest bardzo słaby to z jakiegoś powodu i tak do niego ludzie muszą iść, bo on jest w tej przychodni i jak są wszyscy inni zajęci, to ty dostaniesz tego i nic nie możesz z zrobić.
Wiesz i jakby taki Ja na wszystko patrzę jak na końcu dnia, jak na zwykły biznes. Ja wiem, że to są trochę biznesy takiej usłużności, one nie muszą być zawsze rentowne no bo trudno się spodziewać w tych najtrudniejszych przypadkach, ale nawet jeżeli nie muszą to wydaje mi się, że trzeba robić wszystko, żeby były najmniej rentowne.
[Jarosław Kozera]: Nie no to od razu wyprowadzam Cię z błędu. Wiele lat temu promując swoją książkę Thomas Getzen, guru ekonomiki zdrowia lekarstw zresztą, na swoim wykładzie uświadomił nam wszystkim, że to co jest najpiękniejsze, to indywidualny kontakt pacjenta z lekarzem kończy się z chwilą kiedy lekarz bierze do długu opis.
Od tego czasu rozpoczyna się biznes I każdy, czy świadomie czy nieświadomie uruchamia procesy biznesowe. One są w tej chwili tak kosztochłonne, że właśnie w Stanach Zjednoczonych powstaje ruch Wśród lekarzy, który, właśnie ten ruch nazywa się medycyna możliwa do sfinansowania, tak powiem głównie, w tym uczestniczy z tego co wie Qlik jako narzędzie, dostarczając pewnych twardych danych.
Właśnie ten ruch powoduje to, że ci ludzie świadomi są już, że zasoby nie są nieograniczone i chcą wiedzieć jak najefektywniej prowadzić pacjenta, żeby po prostu tych zasobów wystarczyło dla większej liczby pacjentów. Także medycyna jest również biznesem i wydaje mi się, że tu Getzen w stu procentach pięknie opisał te relacje, bo faktycznie ten kontakt z lekarzem i pacjentem ten intymny najpiękniejszy, kończy się jak on zaczyna wypisywać skierowania, recepty i różnego typu.
[Tomasz Samagalski]: Tak, bo to jest to miejsce, w którym najłatwiej zachować tę taką etykę lekarską, a zacząć jednak iść w ekonomię. Ja Ci powiem szczerze, że co roku spędzam trochę czasu na konferencjach w Stanach Zjednoczonych I akurat healthcare i szpitale są niesamowicie przez Qlika mocno analizowane, penetrowane, nie wiem jak to chcemy nazwać, ale widziałem szereg prezentacji właśnie z obszaru healthcare, gdzie w sposób kompletny szpitale w Qliku analizują dane.
Ale co jest śmieszne, właściwie to nie jest śmieszne, to jest śmieszno smutne. Jak rozmawiam właśnie ze specjalistami healthcare w Stanach Zjednoczonych i mówię im o naszym healthcare i o próbie dostarczenia tego typu analityki i się zderzamy jednak z budżetami które są w Stanach Zjednoczonych A które są w Polsce, które szpitale mają właśnie na to, żeby tę analitykę wprowadzić, czyli tak ktoś rozumie że musi wydać te pieniądze, żeby mógł lepiej pracować, żeby mógł lepiej zarabiać, jakby z tej perspektywy, to to jest przepaść.
Szpitale są przeogromne użytkownikami największych ilości użytkowników jako licencyjnych. Szpital w Polsce, gdzie próbujemy dostarczyć te rozwiązania i mówimy o ilościach użytkowników, wiesz dobrze, że to są zawsze bardzo skromne, nierzadko liczone w pojedynczych sztukach instalacje, a jeżeli mówimy o Stanach Zjednoczonych, to są instalacje, które mają setki, nierzadko tysiące użytkowników i to jest po prostu już przepaść.
To też pokazuje jak szeroko ta wiedza Tam jest propagowana, pytanie czy oddziałowa, czy nie wiem, właśnie ktoś z laboratorium czy ktoś na szeregu poziomów ma… W polskim ujęciu szpitalnym możliwość analizowania tych danych, oglądania ich, czy ma taką potrzebę wydaje mi się, że powinien mieć, skoro tam ktoś ją ma, ale z drugiej strony pytanie, czy ten człowiek z tego magazynu z tego laboratorium ma jakikolwiek wpływ na to, co się dzieje, bo jeżeli go nie ma, to rzeczywiście można założyć, że po co mu analizowanie, skoro on nawet mając możliwość podjęcia najlepszej decyzji nie może jej podjąć, bo musi tak robić, jak coś idzie ze schematem.
[Jarosław Kozera]: No wiesz to powiem tak, to są dwa różne światy, trudno jest porównywać. To, co się dzisiaj rodzi w Stanach do Europy trafi za pięć lat, a do Polski za dwadzieścia, ale to nie w tym rzecz. Ja może powiem trochę przekornie od innej strony, bo oczywiście, jeżeli byśmy prowadzali to rozwiązanie po amerykańsku to trudno jest znaleźć tutaj rzeczywistość To co się rodzi Stanach znaleźć Taką świadomość po stronie nabywcy, ale ten koszt naprawdę nie jest nie do osiągnięcia.
Jeśli mi się koledzy pytają, kiedy Ci się to zwróci, to ja zawsze mówię, wiesz kiedy Ci się to zwróci? Jak podejmiesz pierwszą decyzję w oparciu o fakt.
[Tomasz Samagalski]: Definitywnie. Ty doskonale wiesz że jakby się ktoś uparł, to za 700 euro zaczyna temat, nie?
[Jarosław Kozera]: Tak, ale z drugiej strony zauważ, że płaci się oczywiście poprzez sztucznie wygenerowane pewne wymagania prawne, traci się ogromne pieniądze na personel, który jest zbędny.
I tutaj się wydaje ogromne pieniądze. I to się uznaje, że jest oczywiste. Gdyby ktoś zahamował i powiedział tak, ile Cię to będzie kosztowało, to można powiedzieć jeden etat zbędnego Zbędnego lekarza. To jest inna świadomość bo on przez decyzje, które będzie w oparciu o fakty podejmował, wygeneruje za chwilę jeszcze większe oszczędności, bo to naprawdę jest duże marnotrawstwo tego, co się na co dzień robi w szpitalach.
Przede wszystkim to też opublikowałem zachęcam, jak ktoś czytał Menedżera Zdrowia, to jest takie najbardziej poczytne czasopismo dla zarządzających w ochronie zdrowia, to tam też publikuję szereg artykułów właśnie w oparciu o korzystanie z Qlika i możliwości przerzucania dużych baz danych. Mam taki case, kiedy miałem wszystkich hospitalizowanych oczywiście odpersonalizowanych, żeby od razu było wiadomo, w ciągu trzech lat.
W szpitalach jak zadaje się pytanie, które z tych świadczeń? Świadczeń przypominam to co się sprzedaje, to co się rozlicza pacjenta, za tym stoi rozpoznanie procedury które są niezbędne do wykonania warunków szpitalnych. Okazuje się, że 40%, 60% tego co robi się w szpitalach powinno być robione w formach alternatywnych nie przesądzając w jakichś dużo bardziej przyjaznych i dużo bardziej tańszych.
Więc to nie jest prawda, że mamy za mało pieniędzy, bo zawsze jest za mało pieniędzy. Oczywiście można powiedzieć dla tych, którzy wierzą, to mój przyjaciel były marszałek województwa pomorskiego, jak rozmawiał w tym temacie, to powiedział tak. Punkt pierwszy, jest za mało pieniędzy w systemie. Przechodzimy do punktu drugiego.
No właśnie teraz chciałbym tak może na okrągło przejść do punktu Punktu drugiego strasznie mało trawimy, dlatego że szpital to COVID wykazał tak, największa śmiertelność w Europie była w Polsce. Dlaczego? Dlatego, że ta opieka nie jest rozproszona, nie jest w formach lekkich, alternatywnych, jest w tzw. pancernikach związanych z organizacją szpitala. W tej kwestii struktury się nic nie zmieniło. I teraz nie mając takich narzędzi tego nie widać. A mając takie narzędzia, które oprócz tego mówiliśmy o walorach integracyjnych, ale też możliwości przetwarzania dużych zasobów, to wtedy to widać.
Widać dokładnie. Teraz popełniłem ostatni artykuł, gdzie pokazał się pierwszy rating szpitali opublikowany przez Ministerstwo Zdrowia. To jest taka kategoryzacja. Ta kategoryzacja mówi się o reformie, że tam dzieli się na cztery kategorie szpitali A, B, C, D. Od góry są te najlepsze, D to są najgorsze. I jak narzuciłem na tą kategoryzację właśnie dane te medyczne, to widać że w kategorii AB są szpitale, które koncentrują się na tych koniecznie w szpitalnych formach realizowanych świadczeń.
Czyli to widać, tak by się nie zobaczyło.
[Tomasz Samagalski]: Robią to, do czego są stworzone.
[Jarosław Kozera]: tak. Na marginesie to też widać właśnie z zastosowaniem narzędzia że najwięcej hospitalizacji to są hospitalizacje diagnostyczne.
Czyli maszeruje się tego biednego człowieka w warunkach szpitalnych. Przeważnie to trwa 5 dni. Przeważnie ten pacjent w ponad 50% ukończył 65. rok życia i on nic innego nie otrzyma, tylko wykonane mu są badania, I również w dużej części łapie tak zwane powikłany, czyli infekcje. No dokładnie. Bo po dwóch dniach człowiek w tym wieku jeszcze ma choroby współtowarzyszące.
To w szpitalu można złapać coś, jest niebezpieczne. Znaczy mój znajomy lekarz bardzo dosadnie to opisuje, że szpital jest śmiertelnie niebezpiecznym miejscem.
[Tomasz Samagalski]: No to jest miejsce, w którym umierają ludzie, no nie oszukujmy się.
[Jarosław Kozera]: Ale z powikłań, kochani, pierwsze rzeczywiście miesiące pandemii śmiertelność bardzo spadła.
Więc to są trudne tematy, tak? I one są i będą. Tutaj nie uleczymy, ale chodzi o podniesienie świadomości, tak? Robicie tyle. Powinniście tak naprawdę w jednej trzeciej robić to w warunkach szpitalnych, dobrze zorganizować tam powinność i nie oszczędzać na personelu itd. Ale jest to alternatywne formy.
Głównie jedno. Dniowe, ambulatoryjne, rozproszone, lekkie Też tam popełniłem artykuł mówiąc, że powinniśmy galerię zdrowia popełniać i to też było na bazie danych, bo Polacy kochają galerie, jest łatwo zaparkować i możemy sobie wyobrazić, że zamiast sklepów mamy odcinek rehabilitacyjny, socjalny, mamy też zabiegowy, mamy gdzieś SOR na zapleczu.
[Tomasz Samagalski]: Teraz psychologia też by była w cenie co? No chociażby tak, ale to
[Jarosław Kozera]: są elastyczne formuły, a jak my mamy to szpitale gdzie najwięcej pieniędzy wydajemy na szpitale, no to cóż to się odbywa, ja to nazywam, no inflacja wewnętrzna rośnie, bo sztandary się wyciąga, protesty są, trzeba będzie zgłaszać, kupić spokój i po prostu pacjencie musisz coraz więcej czekać w kolejce.
Właśnie te analizy też to fajnie pokazują, bo widać też… Na przykład pewne relacje można wychwytywać, łącząc różne bazy ja już nie mówię tylko wewnętrzne bazy szpitalne ale na przykład jak był COVID, To ja widziałem, że rozwija się fantastyczna sieć takich pasjonatów, którzy wyprzedzali państwowe agenty, czy europejskie agenty, czy Światową Organizację Zdrowia wyprzedzały w dostarczaniu danych, w analizie tych danych.
Później europejska to chyba się nazywa organizacja zakaźnictwa coś takiego, zresztą Qlika wykorzystuje do tej analizy i zaczęła po prostu prowadzić takie niedostępne analizy. Ja też śledziłem
[Tomasz Samagalski]: szereg
[Jarosław Kozera]: Twoich analiz które opublikowałeś. Tak, bo z czym to było związane? To była możliwość właśnie wpinania się w bazy światowe, automatyczne oczywiście już.
Odświeżanie, dlatego że na świecie już wiadomo było, jak te bazy konstruować. W Polsce to ja miałem problem, bo co trzy tygodnie mi zmieniono strukturę, więc musiałem to wszystko przerabiać, ale przyznam szczerze, trwało to kwartał i później rzeczywiście już też była większa świadomość czyli coraz bardziej dostępne są te zasoby zewnętrzne.
Więc jak ja łączę pewne rzeczy, to bardzo fajne analizy powstawały. Może ciekawostce Google kiedyś zamieścił dane, gdzie określona była migracja w danym kraju w takich miejscach jak centra handlowe, zakłady pracy, ośrodki wypoczynkowe i tam jeszcze kilka było parametrów i oni mierzyli po prostu tak naprawdę różnicę w czasie, mierzoną różnicę w poruszaniu się ludzi w tych regionach To była fantastyczna baza.
A z Our World in Data zaciągałem i do dzisiaj zaciągam całą bazę związaną z różnymi parametrami mierzącymi pandemię. Między innymi oni mierzyli tak zwany wskaźnik restrykcyjności czyli dany rząd jak coś tam wprowadzał to rosła albo mała restrykcyjność. Jak się nałożyło te dwie bazy wniosek był jeden i on zaprzeczał oficjalnym komunikatom, że Polacy byli tak grzeczni jak im kazano.
To nie była wina na przykład rozprzestrzeniania się pandemii związana z tym, że Polacy nie przestrzegali obostrzeń. Oni przestrzegali tak jak im kazano. Czyli widać było silną relację między ich wzrostem lub spadkiem przemieszczania się w tych miejscach i ten wskaźnik restrykcyjności. Im bardziej rósł to wygasły te przemieszczania.
[Tomasz Samagalski]: To jest taka smutna trochę konstatacja, bo jeżeli mówisz, że można było te dane obserwować, to też trzeba było wiedzieć, co trzeba zrobić. Jeżeli jesteś w stanie widząc te dane, jeżeli ktoś przestrzega, to to spada, no to trzeba dążyć do tego żeby przestrzegali. Znowu masz możliwość sprawdzenia i zmierzenia i to już jest w tym momencie pierwszy krok do możliwości podjęcia decyzji.
[Jarosław Kozera]: Tak, ale najważniejsze, że jest taka możliwość. Wpinam się Qlikiem gdzieś w bazę, tworzę sobie modele i tak jest. Jednym z takich użytecznych modeli to było to, jak wybuchła ta pandemia, we Włoszech pamiętacie tę tragedię jak ludzi dużo umierało. Tam profesor z Politechniki w Mediolanie pierwszy sparametryzował chorobę, czyli określił kto w jakich wypadkach, jaki procent powikłań gdzie co przebywa Jakie jest zapotrzebowanie na te deficytowe, czyli tak zwane respiratory, tak słynne to słyszeliście na początku, ten wyścig o respiratory i tego typu rzeczy.
[Tomasz Samagalski]: Słabo to nam wyszło jako krajowi, ale okej.
[Jarosław Kozera]: W ogóle bardzo słabo to wyszło, bo się okazało, że ten parametr, jakim jest respirator wcale nie był najistotniejszy, ale generalnie można było na przykład łatwo zdefiniować grupy ryzyka. To już z tej bazy co mówiłem, hospitalizowanej bo to pewne grupy ryzyka były.
Łatwo można było sprawdzić gdzie one się leczą. Łatwo można było sprawdzić jaka jest dostępność, bo to też bazy danych są na przykład ilość respiratorów na przykład w danym szpitalu. Łatwo można było określić zapotrzebowanie na respiratory w danym regionie bo wiadomo było, że pod respirator trafiali ludzie z grupy ryzyka.
Więc to są tego typu przykłady które… Gdyby nie Qlik, ja w ciągu miesiąca bym tego nie zrobił, bo jakby miały ruszyć duże firmy, duże systemy, ich decyzje o kosztach i tak dalej, a tu rach pach. Wiem, że wtedy w Lublinie konsultowałem z marszałkiem pokazując im i on mniej więcej to brał pod uwagę w skali zabezpieczenia w respiratory.
Był spokojniejszy, bo uświadomiłem mu, że nie potrzebuje 10 tysięcy, bo ma wiedzę właśnie.
[Tomasz Samagalski]: Ja ci powiem szczerze że kiedyś dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zrobiliśmy taką aplikację, która pokazywała z którego miejsca w Polsce w ciągu ilu minut dojedziesz do szpitala który posiada sprzęt Wielkiej Orkiestry.
To też była taka aplikacja przygotowana na podstawie bazy, nawet Jurek nam jakąś nagrodę z tego tytułu wręczał, ale to właśnie pokazuje, że jednak dane to jest podstawa w dzisiejszych czasach i bez względu na branżę i na biznes to jednak jest podstawowy case, do którego trzeba zacząć. Dzisiaj te dane mają wszyscy, jedni mniej, drudzy bardziej ustrukturyzowane, usystematyzowane.
Qlik akurat sobie świetnie radzi w większości tych przypadków. Jarku, kończąc podcast, takie pytanie które pada zawsze. Odnieśmy to może bardziej do Twojej branży. Co byś doradził dzisiaj szpitalom firmom z obszaru healthcare, które stoją przed takim wyborem Co byś im doradził, jeżeli chodzi o narzędzia Business Intelligence?
[Jarosław Kozera]: Odpowiedź jest dosyć oczywista, ale ona jest ukształtowana moim przykładem Bo na początku poszukiwałem wierzcie mi tych narzędzi, konsolidowałem różne rzeczy. No cóż, poradziłbym to, żeby uszanowali te wszystkie systemy IT, które posiadają, zwrócili uwagę na ich udoskonalanie, nie konsolidowali na siłę, a właśnie za pomocą Qlika skonsolidowali dane i w takim modelu mogliby również nie tylko szybko wdrożyć, nie tylko tanie, oczywiście tanie w porównaniu do tej klasycznej drogi, tak, budowania zastępowania czasu, bałaganu i tak dalej, ale również mogliby zaoferować wówczas co mi się śni i o tym marzę, takiego e-asystenta Qlikowego dla lekarza tak, czyli dać tym ludziom za to, że dają ten wsad Również narzędzia, które za pomocą smartfona mogą mieć dostęp bardzo szybko i przeprowadzać sobie pewne analizy związane z ich interesującym zakresem.
Czyli nie konsolidować na siłę, a konsolidować z wykorzystaniem takich jeszcze dzisiaj w Polsce można nazwać innowacyjnych narzędzi, jakim jest Qlik.
[Tomasz Samagalski]: Super Jarku, bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas, za bardzo ciekawy wywiad. Moim i Waszym gościem dzisiaj był Jarek Kozera z firmy JSK Consulting. Z mojej strony oczywiście, jeżeli są jakieś pytania czy do Jarka czy do nas, na koniec jest plansza oczywiście z mailem ale powtórzę office.datawizards.pl.
Jeżeli możemy odpowiedzieć na jakieś pytania Was nurtują albo chcielibyście bezpośrednio skontaktować się z Jarkiem jako ekspertem z obszaru healthcare, to oczywiście służymy w tym temacie pomocą.
[Jarosław Kozera]: Ja dziękuję Tobie za zaproszenie i tym wszystkim dziękuję że nas wysłuchali. Dzięki bardzo. Dziękuję.